Porto – kościoły, płytki azulejos, mosty i rozpadające się kamienice

Po raz pierwszy w Porto byłem siedem lat temu. Spodobało mi się wówczas tak bardzo, że postanowiłem kiedyś tam wrócić, i wróciłem we wrześniu tego roku. Tym razem do Portugali wybrałem się z siostrą. W Porto spędziliśmy niecałe cztery dni, plus 4 dni w Lizbonie i jeden dzień w Parku Narodowym Sintra-Cascais .


Do Porto przylecieliśmy Ryanairem z Londynu Stansted. Z siostrą spotkałem się w Anglii – mieszka tam na stałe, ja przyleciałem z Modlina. Na lotnisku Stansted przeżyłem niezapomnianą i pełną nerwów godzinę – właśnie tyle miałem na przesiadkę. Standardowo samolot miał niewielkie opóźnienie, a potem okazało się, że nie ma tam Flight Transfer (tak przynajmniej powiedziała mojej siostrze Polka tam pracująca)! Zatem musiałem przejść przez wszystkie odprawy. Biegałem po lotnisku  jak jakiś wariat, nie wiedząc, w którą stronę mam się udać (byłem tam pierwszy raz). Mało brakowało, a zamiast wakacji w Portugali, miałbym wakacje w Londynie. Dygresja jest taka, że godzina na przesiadkę na dużym lotnisku to zdecydowanie za mało :).  

Jeśli chodzi o zwiedzanie Porto to najlepiej nie mieć żadnego planu, nawet nie musimy się wcześniej do tego jakoś specjalnie przygotowywać. W pierwszej kolejności, od razu po przylocie udajcie się do punktu turystycznego na lotnisku po darmową mapę miasta. Mając ją nic więcej wam tak naprawdę nie potrzeba. Zdecydowana większość atrakcji, co by nie powiedzieć wszystkie, leży w obrębie starego miasta (Ribeira), czyli jest to dość niewielki obszar, po którym spokojnie można poruszać się pieszo. Najstarsza część Porto ma bardzo chaotyczną i nieuporządkowaną zabudowę, dlatego nie ma sensu opisywać kolejności zwiedzania. Każdy musi znaleźć swój klucz. Trzeba wchodzić w ciasne uliczki i po prostu się gubić. Wszystkie głównie atrakcje miasta są zaznaczone na darmowej mapie, więc najlepiej odhaczać sobie co już widzieliśmy, żeby nie chodzić w kółko.

Porto ma bardzo urozmaiconą rzeźbę terenu. Przez miasto przepływa rzeka Duero, która tworzy kanion ze stromymi skalistymi brzegami. Dzięki temu w mieście znajduje się wiele punktów widokowych, z których można podziwiać panoramę miasta. Pagórkowate ukształtowanie terenu sprawia, że zwiedzając miasto czeka nas wiele zejść i podejść – niektóre naprawdę męczące :), także trzeba mieć niezłą kondycję, żeby cały dzień szwendać się po Porto.

Co do noclegów, to wszystkie spędziliśmy w hostelu Oporto Sky Hostel (www.oportosky.com) . Za nocleg płaciliśmy coś ok. 17 euro. Hostel ma bardzo dobrą lokalizację – leży na obrzeżach starego miasta (dzielnica Ribeira). Jest nieduży – ok. 22 miejsca. Nie ma jakiegoś super standardu, ale jest wystarczający dla osób, które przyjeżdżają zwiedzać, a nie siedzieć w hostelu. Jego minusem jest położenie przy dość ruchliwej ulicy –  jednak w prosty sposób można temu zaradzić: trzeba zabrać ze sobą stopery do uszu, ja tak zrobiłem i nie miałem kłopotów ze spaniem :). Dodam, że w hostelu pracują dwie nasze rodaczki :).  

W mieście znajduje się metro, nawet kilka linii. Jest to jednak najdziwniejsze metro świata, które 90% tras pokonuje na powierzchni, a zaledwie 10% pod ziemią :). Idąc tym tokiem myślenia, poznańską pestkę też moglibyśmy nazywać metrem. Jeśli chcemy korzystać z komunikacji miejskiej to musimy kupić kartę miejską, a następnie nabijamy na nią bilety. Z siostrą stwierdziliśmy, że Porto jest na tyle małe (wielkością przypomina Częstochowę) i mamy tak dużo czasu, że będziemy wszędzie chodzić pieszo. Zaledwie trzy razy korzystaliśmy z komunikacji miejskiej: z lotniska jechaliśmy metrem (linia fioletowa E) do położonej w centrum stacji Trindade, autobusem nr 200 nad Ocean i metrem (wszystkie linie) na stację kolejową Campanha skąd odjeżdżają pociągi do Lizbony. Generalnie, polecam wszystkim zwiedzanie Porto pieszo, zdecydowanie jest to dużo korzystniejsze, można zobaczyć wtedy dwa razy więcej.

Poniżej lista miejsc, które warto zobaczyć w Porto:

Dzielnica Ribeira
Ribeira leży na granitowym wzgórzu Penaventosa, które opada ku rzece Duero (położona na prawym brzegu). Na stokach wzgórza wyrastają kamienice pokryte czerwonymi dachówkami. Całość tworzy ogromny labirynt wąskich uliczek. W tej część miasta znajdują się prawie wszystkie atrakcje Porto przede wszystkim ogromna ilość zabytkowych kościołów. Najbardziej popularną ulicą jest Cais da Ribeira będąca bulwarem ciągnącym się wzdłuż rzeki.






Most Dom Luís I
Symbol Porto i jedna z największych atrakcji miasta. Most spina dwa brzegi Duero łącząc Porto z Vila Nova de Gaia. Po moście jeździ, i to górą, metro oraz samochody dolną kondygnacją. Piesi mogą pokonać go zarówno dołem, jak i górą. Z mostu rozpościera się bajeczny widok na Ribeira i rzekę. Jego budowę ukończono w 1886 roku, a jego projektantem był inżynier pracujący dla Gustave’a Eiffela.





Kościoły
W Porto jest mnóstwo kościołów, malutkich jak i bardzo dużych i reprezentacyjnych. Najcenniejsze budynki sakralne znajdują się w obrębie Ribeiry. Do najważniejszych należą m.in. znajdująca się na wzgórzu Sé Catedral (Katedra w Porto) będąca świątynią obronną o potężnych i wysokich murach i kościół Igreja e Torre dos Clérigos z ponad 75 metrową wieżą, z której rozpościera się bajeczny widok.

 
Kościół św. Ildefonsa (Igreja de Santo Ildefonso)
Kościół Karmelitów (Igreja das Carmelitas)
Igreja e Torre dos Clérigos


Płytki azulejos
Portugalska tradycja dekorowania budynków ręcznie wytwarzanymi płytkami. Azulejos pokrywają kamienice, pałace i kościoły. Tworzą malownicze mozaiki i wzory.
Dworzec kolejowy Sao Bento


Rzeka i mosty
Bez wątpienia rzeka Duero wpłynęła na wygląd Porto. Miasto powstało na skalistych zboczach doliny rzecznej. Chcąc połączyć brzegi Duero konieczna była budowa imponujących mostów. Obecnie jest ich aż sześć, dzięki czemu miasto zyskało miano Miasta Mostów. Perełką jest oczywiście most Dom Luís I. Warto zwrócić uwagę również na sąsiadujący z nim żelazny most kolejowy Maria Pia. Jego twórcą był sam Gustave Eiffel. Od 1991 r. jest on jednak zamknięty, gdyż nie spełnia już wymogów bezpieczeństwa.   

Most kolejowy Maria Pia
Tarło

Ocean
Wybrzeże w Porto nie należy do najładniejszych, ale i tak warto się tam przejechać (nie mam tam imponujących klifów, jak na południu Portugalii). Można sobie zrobić następującą wycieczkę: autobusem pojechać do fortu Castelo do Queijo i stamtąd na pieszo wracać idąc cały czas wzdłuż wybrzeża, a następnie rzeki Duero. 



Inne atrakcje Porto:
Avenida dos Aliados – jedna z głównych alej miasta przypominająca plac
Câmara Municipal do Porto, czyli ratusz miejski (lewy górny róg); Palácio da Bolsa (prawy górny róg); sala koncertowa Casa da Musica (prawy dolny róg)
Księgarnia Livraria Lello & Irmão (w środku), której w 2008 r. przyznano 3 miejsce wśród najpiękniejszych księgarń świata. Od jakiegoś czasu wejście do księgarni jest płatne. Bilet dużo nie kosztuje, ale kolejka po bilety jest barrrdzo długa, a w środku jest bardzo tłocznie.
Miłośnicy starych tramwajów odwiedzający Porto będą w siódmym niebie.

Vila Nova de Gaia
Teoretycznie oddzielne miasto, ale w rzeczywistości tworzy z Porto wspólny organizm miejski. Leży na lewym brzegu Duero, zatem przechodząc na drugą stronę mostu Dom Luís I jesteśmy już w innym mieście. Vila Nova de Gaia słynie przede wszystkim z licznych piwnic i magazynów, w których butelkuje się wino typu porto. W miejscach tych można dokonać degustacji (oczywiście za opłatą) różnych rodzajów win. Wizytówką miasta jest Klasztor Nossa Senhora da Serra do Pilar, z tarasu, którego rozpościera się niesamowity widok na stare Porto. 
Klasztor Nossa Senhora da Serra do Pilar oraz magazyny wina
Kolejka linowa kursująca między punktem widokowym znajdującym się koło Klasztoru Nossa Senhora da Serra do Pilar, a brzegiem rzeki Duero.
Na środkowym zdjęciu barki, którymi spławiano w przeszłości beczki z winem. Obecnie są to tylko nieruchome atrakcje.

Opuszczone i zniszczone kamienice
W dzielnicy Ribeira znajduje się masę zrujnowanych i opuszczonych kamienic. Szacunkowo może to być nawet około 10% wszystkich kamienic jakie znajdują się w tej najstarszej części miasta. Jest to przykre, że budynki, które znajdują się na liście UNESCO są zaniedbane i kompletnie nie widać, żeby ktoś zamierzał je wyremontować. W najbliższym czasie nie ulegnie to raczej zmianie, chyba, że na gorsze. Jednak właśnie ten smutny stan rzeczy sprawia, że Porto ma niepowtarzalny klimat. 
A tu przykład, jak z zawalonego budynku można zrobić super instalację artystyczną.
Matka natura też sobie świetnie poradziła z ruinami kamienic koło mostu Dom Luis I.


4 komentarze:

  1. Dworzec kolejowy mnie najbardziej zaciekawił, no i taką kolejką linową też bym się chętnie przejechała.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne, cudowne miejsce, zdjęcia super. Aż marzy mi się tam być...

    OdpowiedzUsuń
  3. Co za urokliwe miejsce!:-) Portugalia to cudowny kraj. Chciałabym tam kiedyś zamieszkać:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się, Porto ma niepowtarzalny klimat. Bardzo mi się tam podobało.

    OdpowiedzUsuń