Za siódmą rzeką, czyli o dwóch takich, co jeżdżą rowerami

O sobie mówią, że są cichymi podróżnikami odkrywcami w odkrytym już świecie. Dzięki swoim mięśniom, determinacji oraz odrobinie szczęścia zwiedzają różne zakamarki Polski i Europy. Nie mają grubego portfela, ani bogatej cioci w Ameryce. Nie są również wyczynowymi sportowcami z super kondycją. Są po prostu dwójką przyjaciół mającą marzenia oraz wilcze apetyty na niezwykłe przygody.

Wilno

Podróżują czym się da: pieszo, rowerami, samochodami (w tym autostopem), autobusami, pociągami, czy samolotami. Śpią byle gdzie: w hostelach, na campingach, na dziko w namiotach oraz najzwyczajniej w świecie w ... krzakach. O swoich miejscówkach noclegowych mogliby opowiadać godzinami, bo było ich naprawdę barrrrrdzo dużo wystarczy wspomnieć o nocy spędzonej na ławce w Luwrze, czy w Barcelonie na stylowej klatce schodowej.


Do ich najciekawszych wojaży można zaliczyć podróż autostopem do Rzymu. Co prawda do stolicy Włoch nie udało im się dojechać, ale do Florencji tak. Na uwagę zasługuje również rowerowa wyprawa z Wilna, przez bajkową Suwalszczyznę, Mazury, Warmię i Pomorze, do Gdańska w prost na Westerplatte. I na koniec, ta najbardziej imponująca, ,,przejażdżka" ze Szczecina do Barcelony, w czasie której, wraz ze swoimi znajomymi z Marek, Ciechanowa i Katowic, przejechali rowerami grubo ponad 2tys. kilometrów!
W drodze do Rzymu
W Pradze na Moście Karola
Przez Pireneje do Barcelony

W tym roku postanowili wyruszyć gdzieś na południe Europy. Gdzie? Tego jeszcze sami nie wiedzą. Może będzie to Słowacja, Czechy, Węgry, Rumunia, Serbia, Chorwacja, Słowenia, Austria, a może Bośnia? Hmmm... Nie ma to największego znaczenia, gdyż trasę będą układać na bieżąco!

Oczywiście jadą rowerami, od których są uzależnieni.
Jak zajdzie jednak taka potrzeba, to skorzystają również z innych środków transportu np.: z pociągów. Nie chcą bić rekordów w długości i szybkości przejechanego dystansu, chcą po prostu czerpać przyjemność z samej jazdy, a przy okazji zwiedzić jak najwięcej, poznać nowych ludzi, przeżyć setki przygód, a później wszystko to opisać.

Wyruszają na początku sierpnia, gdzieś z południa Polski. Sami nie potrafią wskazać dokładnego miejsca startu. Zakładają, że wyprawa potrwa trzy tygodnie, jednak liczą się z tym, że może im to zająć o wiele więcej czasu. Noclegi? Tradycyjnie w namiocie, aczkolwiek jeśli ktoś zaprosi ich pod swój dach, to zapewne nie odmówią.
  
Najwyższa pora przedstawić uczestników tej nietypowej wyprawy rowerowej.  

Sławek i Konrad


SŁAWEK - urodzony w Szczecinie, w którym zresztą żyje nieustannie poza niewielkimi epizodami na Poznań, Toruń, Wrocław i Baniewice. Zapewne zastanawiacie się gdzie są Baniewice? Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia, ale może Sławek Was tam kiedyś zabierze. Jak twierdzi, warto tam zajrzeć, gdyż jego babcia świetnie gotuje! Pewnie dlatego na swoją pierwszą 57 kilometrową wycieczkę rowerową udał się właśnie do babuni, na pierogi.

Sławek kocha podróżować gdziekolwiek i czymkolwiek. Kręcą go zarówno krótkie wycieczki za miasto, jak i długie wyprawy na drugi koniec Europy. Wierzy jak napisała Olga Morawska ,,że życie jest po to, żeby mieć marzenia. Wierzy, że warto próbować tych marzeń dotknąć, że warto spróbować marzenia zmienić w cele, i że cały czas warto marzyć dalej!!!".



KONRAD urodzony w 1991 roku. Prawdziwy zachodniopomorski "paprykarz".  Przemierzył tysiące kilometrów pieszo, rowerem i autostopem. W czasie podróży czuje się wolny i niezależny. Wojaże pozwalają mu zachłysnąć się pięknem otaczającego świata oraz dostarczają niezapomnianych wrażeń. Dzięki nim ma niebywałą okazję do poznania samego siebie.

 



Sagrada Familia, Barcelona
Sławek i Konrad o swojej przygodzie mówią tak......

Jedziemy w rejon odkryty, choć dla nas wciąż tajemniczy. W miejsce jakże inne od rodzinnego Pomorza Zachodniego, z jakże różnymi od nas mieszkańcami. Nie mamy wyznaczonej trasy. Chcemy ją kształtować na bieżąco, na szlaku, uwzględniając nasze zmęczenie, chęci, marzenia oraz porady naszych kolegów, Wasze oraz przede wszystkim napotkanych ludzi.


W trakcie wyprawy, co wieczór, planujemy robić coś, co roboczo nazwaliśmy "wieczornym konklawe". Co prawda nie będziemy wybierać wówczas papieża, ale decyzje jakie tam zostaną podjęte, będą miały decydujący wpływ na dalsze losy wyprawy.

Jeśli macie ochotę to możecie ze swoimi rowerami dołączyć do Sławka i Konrada, którzy uważają, że w kupie raźniej. Osoby, które z różnych przyczyn nie mogą jednak wziąć udziału w tej podróży bezpośrednio, mogą im pomóc również w inny sposób np.: służąc radą i doświadczeniem przy opracowywaniu trasy.
Zostańcie częścią tej niezwykłej wyprawy rowerowej!


RUSZMY RAZEM ... ZA SIÓDMĄ RZEKĘ !!!


Przygotowania, jak i samą wyprawę można śledzić na facebook'u pod adresem:







Tekst: Sławomir Ostaszewski, Konrad Szczerbik
Zdjęcia: Sławomir Ostaszewski, Konrad Szczerbik

1 komentarz: