Lekcja niemieckiego, czyli u naszych zachodnich sąsiadów

W wakacje spędziłam 4 tygodnie w Niemczech. Była to moja pierwsza wizyta w tym kraju. Pojechałam do Kolonii na kurs niemieckiego. Moim priorytetem było szlifowanie języka, jednak nie samą nauką człowiek żyje. Czas ten wykorzystałam również na zwiedzanie. Cztery tygodnie to wystarczająco dużo, żeby dobrze przyjrzeć się miastu i jego mieszkańcom. 

Kolonia to mieszanina historii z nowoczesnością. ,,Futurystyczne" budynki wtapiają się tam idealnie w zabytkową zabudowę. Mieszanka ta sprawia, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Mieszkańcy Kolonii również są wyjątkowi. Pochodzą ze wszystkich stron świata, przez co śmiało możemy Kolonię nazywać miastem wielokulturowym. Jeśli chodzi o rozrywkę, to też nie można narzekać. Miasto tętni życiem całą dobę, więc o nudzie nie ma mowy. 

Rozpoczęcie The Color Run – najbardziej kolorowego biegu na świecie.
Uczestnicy biegu muszą pokonać 5km. Nie ważny jest czas i miejsce, liczy się tylko dobra zabawa.
Główne wejście do Katedry Kolońskiej –  najbardziej charakterystycznego zabytku miasta.
 Kranhauser – nowoczesne budynki nad Renem przypominające portowe żurawie.
Kranhauser z innej perspektywy.....
Muzeum Sportu i Olimpiady.
Kłódki na Moście Hohenzollernów.
Wieża ratuszowa w promieniach zachodzącego słońca.
Neogotycka synagoga. Została zniszczona w czasie nocy kryształowej, jednak odbudowano ją w latach 50.
Kościół św. Marcina – obok Katedry Kolońskiej i Ratusza najbardziej charakterystyczny element panoramy Kolonii.
Kolorowe graffiti na poprawę humoru.
Panorama Kolonii z moim odbiciem.
Oprócz Kolonii zwiedziłam także leżący na granicy niemiecko-belgijsko-holenderskiej Akwizgran (Aachen), którego najważniejszym zabytkiem jest Katedra. Wiąże się z nią ciekawa legenda... Proboszcz odpowiedzialny za budowę Katedry nie miał wystarczająco dużo pieniędzy, żeby ją dokończyć. Zawarł zatem pakt z Diabłem! W zamian za pomoc Lucyfera, obiecał mu oddać duszę pierwszej istoty, która przekroczy próg kościoła. Kiedy budowę zakończono, w obawie o swoich wiernych, ksiądz wpuścił do kościoła…….. psa. Diabła tak bardzo to rozwścieczyło, że wychodząc z kościoła mocno trzasnął drzwiami tracąc przy tym palca – palec przyczepił się do uchwytu drzwi. Do dnia dzisiejszego otwierając wrota w Katedrze można coś wyczuć pod owym uchwytem. 
Katedra w Akwizgranie – symbol miasta.
Charakterystyczne kopuły Katedry.
Urokliwa uliczka.
XIV-wieczny ratusz na rynku.
I jeszcze raz ratusz.
Brama z fragmentem starych murów obronnych.

W Niemczech odwiedziłam również Monschau – małe miasteczko leżące w górach Eifel. W miasteczku tym nie ma jakiś wyjątkowych atrakcji, ale za to jest cisza i spokój. Spacer ulicami miasta sprawia, że człowiek zapomina o wszystkim. Od czasu do czasu warto uciec z dużej metropolii do małej „pipidówki”.

Cisza i spokój, nikomu nigdzie się nie śpieszy.
Monschau może pochwalić się piękną zabudową.
Niektóre budynki ozdabiają piękne okiennice i czerwone kwiaty.
W takim domku mogłabym mieszkać!
Spacer po tak pięknie odrestaurowanej starówce sprawia wielką przyjemność.
A tu dom krasnali!
Malownicze domy nad rzeką Ruhra.

Tekst: Izabela
Zdjęcia: Izabela

1 komentarz: