Wszystko na odwrót, czyli mini Eurotrip cz.II

Miasto spotkań, miasto rozstań

Po Litwie i Łotwie przyszła kolej na Estonię i jej stolicę – Tallin. W drodze do Tallina poznałam pewnego Brazylijczyka, mieszkającego w Hiszpanii podróżował po Europie Wschodniej i Rosji. Ostatniej nocy bawił się w tej samej knajpce, co my wraz z innymi Couchsurfingowcami. Jakoś szczególnie mnie to spotkanie nie zdziwiło, gdyż w tej części Europy chyba wszyscy podróżują w ten sam sposób: Litwa –> Łotwa –> Estonia. Z osobami poznanymi na Litwie widywaliśmy się aż do Tallina, gdzie następowało „rozstanie”. Część osób kończyła tam swoją wyprawę i wracała do domu, część płynęła do Helsinek lub Sztokholmu, a część jechała do St. Petersburga.

Panorama Tallina


Wszystko na odwrót, czyli mini Eurotrip cz.I

Nasza trasa.
W sierpniu, przez 4-tygodnie szlifowałam niemiecki w Kolonii. Wracając do Polski pędziłam na złamanie karku, gdyż tego samego dnia, wieczorem, miałam jechać na Ukrainę (Odessa i Krym) – przynajmniej tak myślałam. Miałam zaledwie kilka godzin na zrobienie prania, przepakowanie rzeczy, najedzenie się na zapas i zregenerowanie sił. Niestety, w ostatniej chwili okazało się, że wyjazd na Ukrainę nie wypalił. Pojawiło się pytanie: i co teraz? Jechać? Ale gdzie?

Na północ, do krajów bałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia) oraz może do Finlandii (wtedy jeszcze nie przypuszczaliśmy, że zajedziemy aż tak daleko). Całe przedsięwzięcie było jedną wielką improwizacją. Nie wiedzieliśmy (ja i Karol) gdzie i czym jedziemy, co zwiedzamy, gdzie śpimy i co jemy. Tak na dobrą sprawę nie wiedzieliśmy nic, nawet kiedy wracamy.