Spontanicznie na Królową Beskidów

Miniony weekend miałem spędzić w zupełnie innym miejscu, jednak w wyniku serii niefortunnych zdarzeń spędziłem go w górach. Poniżej relacja z trzydniowego wypadu na Babią Górę okraszona zdjęciami stylizowanymi na lata 60. 

Zastanawiacie się zapewne czemu Babia Góra ma przydomek Królowa Beskidów. Otóż to bardzo proste. Jest to najwyższy szczyt po polskiej stronie Beskidów. Co ciekawe nazwa Babia Góra obejmuje cały masyw, a nie pojedynczą górę. Spośród babiogórskich szczytów na uwagę zasługują przede wszystkim: Diablak nazywany również właściwą Babią Górą (1725m), Gówniak (1617m) oraz Cyl zwany Małą Babią Górą (1557m). Na Diablaka prowadzi wiele szlaków zarówno z Polski jak i Słowacji. My – ja i Gosia – postanowiliśmy go zdobyć z Korbielowa przez Pilsko (1557m).

W drodze na Pilsko, widok z zielonego szlaku.

Rowerem wzdłuż Dunaju - trasa Donauradweg

Dzień 1
Naszą wyprawę rozpoczęliśmy 18 września 2012 roku o 20:35. To właśnie o tej godzinie, z naszego rodzinnego miasta – Poznania, wystartował pociąg do Wrocławia. We Wrocławiu musieliśmy poczekać kilka godzin na pociąg do Katowic. Czas ten wykorzystaliśmy na nocne zwiedzanie stolicy Dolnego śląska. Odwiedziliśmy m.in. Stary Rynek, Wyspę Słodową i Uniwersytet Wrocławski. Wrocław wygląda świetnie nocą! Na Ostrowie Tumskim ucieliśmy sobie drzemkę. Nie trwała ona jednak zbyt długo, gdyż obudziło nas przenikliwe zimno. Rozespani uciekliśmy na dworzec kolejowy, który po remoncie przypomina luksusowy hotel.

Wrocław nocą.

Aktywnie na Jurze.........


Niedaleko Częstochowy – 15 km od jej centrum – leży Olsztyn. Oczywiście nie jest to stolica Warmii i Mazur, tylko mała wioska na Wyżynie Krakowsko – Częstochowskiej.

Częstochowski Olsztyn słynie z wapiennego wzgórza, na którym znajdują się ruiny średniowiecznego zamku. Obok Ogrodzieńca są to najokazalsze i najbardziej malownicze ruiny jakie można spotkać na Szlaku Orlich Gniazd. 

Ruiny zamku w Olsztynie.