Lekcja niemieckiego, czyli u naszych zachodnich sąsiadów

W wakacje spędziłam 4 tygodnie w Niemczech. Była to moja pierwsza wizyta w tym kraju. Pojechałam do Kolonii na kurs niemieckiego. Moim priorytetem było szlifowanie języka, jednak nie samą nauką człowiek żyje. Czas ten wykorzystałam również na zwiedzanie. Cztery tygodnie to wystarczająco dużo, żeby dobrze przyjrzeć się miastu i jego mieszkańcom. 

Kolonia to mieszanina historii z nowoczesnością. ,,Futurystyczne" budynki wtapiają się tam idealnie w zabytkową zabudowę. Mieszanka ta sprawia, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Mieszkańcy Kolonii również są wyjątkowi. Pochodzą ze wszystkich stron świata, przez co śmiało możemy Kolonię nazywać miastem wielokulturowym. Jeśli chodzi o rozrywkę, to też nie można narzekać. Miasto tętni życiem całą dobę, więc o nudzie nie ma mowy. 

Rozpoczęcie The Color Run – najbardziej kolorowego biegu na świecie.

Zagłębie, nie Śląsk!

W sierpniu (wiem, wiem, kiedy to było!) odwiedziłem Będzin i Sosnowiec. Nie planowałem robić wpisu z tego wypadu, jednak wczoraj przejrzałem zdjęcia i stwierdziłem, że wyjdzie z nich całkiem ciekawa galeria. Na blogu nie było jeszcze czarno-białej fotorelacji, dlatego postanowiłem nieco poeksperymentować. Mam nadziej, że efekty Wam się spodobają….

Zanim przejdę jednak do zdjęć, w kilku zdaniach wyjaśnię, o co chodzi z tym: „Zagłębie, nie Śląsk!”. Będzin i Sosnowiec (oraz jeszcze kilka innych miast np.: Dąbrowa Górnicza) nie leżą na Śląsku jak myśli większość Polaków  tylko w regionie nazywanym Zagłębiem Dąbrowskim! Śląsk i Zagłębie to dwa różne regiony, których nie można mylić. Zagłębie pod względem historycznym i geograficznym należy do Małopolski. Nazywane bywa błędnie Śląskiem, gdyż leży w Województwie śląskim oraz współtworzy Górnośląski Okręg Przemysłowy. Historyczną stolicą Zagłębia jest Będzin, natomiast największym ośrodkiem miejskim jest Sosnowiec.

Będzin zachował średniowieczny układ urbanistyczny.

Masyw Monte Rosa – galeria

W poprzednim wpisie było dużo do czytania, więc teraz będzie barrrrrrrrrrrrrrrdzo dużo do oglądania. Bez wątpienia jest to najdłuższa galeria w historii Geociekawostek moim zdaniem również najciekawsza. Miłego oglądania.

Relację z wyprawy można znaleźć tutaj.

Zębata kolejka z Zermatt (1600m) na Gornergrat (3130m). Przykład tego jak człowiek przekształcił i podporządkował sobie przyrodę. W tle jeden z najpiękniejszych szczytów świata – Matterhorn (4478m).

Wyprawa na najwyższy szczyt Szwajcarii – Dufourspitze (4634m n.p.m.)


Masyw Monte Rosa to najpotężniejszy masyw alpejski. Leży na pograniczu szwajcarsko-włoskim. W jego obrębie znajduje się 15 szczytów przekraczających 4tys. metrów. Najwyższy z nich to Dufourspitze (4634m n.p.m.) – trzeci co do wysokości szczyt Alp i tym samym Europy (nie uwzględniając oczywiście Kaukazu). Wyższe są od niego jedynie dwa Mont Blanc-i (francuski i włoski). 

Dufour dzięki imponującej wysokości oraz bajecznym widokom jest jednym z najczęściej odwiedzanych 4-tysięczników w Alpach. Można go zdobyć od strony włoskiej oraz szwajcarskiej. My zdecydowaliśmy się na opcję szwajcarską. 

Fragment Masywu Monte Rosa z Dufourspitze


Wszystko na odwrót, czyli mini Eurotrip cz.II

Miasto spotkań, miasto rozstań

Po Litwie i Łotwie przyszła kolej na Estonię i jej stolicę – Tallin. W drodze do Tallina poznałam pewnego Brazylijczyka, mieszkającego w Hiszpanii podróżował po Europie Wschodniej i Rosji. Ostatniej nocy bawił się w tej samej knajpce, co my wraz z innymi Couchsurfingowcami. Jakoś szczególnie mnie to spotkanie nie zdziwiło, gdyż w tej części Europy chyba wszyscy podróżują w ten sam sposób: Litwa –> Łotwa –> Estonia. Z osobami poznanymi na Litwie widywaliśmy się aż do Tallina, gdzie następowało „rozstanie”. Część osób kończyła tam swoją wyprawę i wracała do domu, część płynęła do Helsinek lub Sztokholmu, a część jechała do St. Petersburga.

Panorama Tallina


Wszystko na odwrót, czyli mini Eurotrip cz.I

Nasza trasa.
W sierpniu, przez 4-tygodnie szlifowałam niemiecki w Kolonii. Wracając do Polski pędziłam na złamanie karku, gdyż tego samego dnia, wieczorem, miałam jechać na Ukrainę (Odessa i Krym) – przynajmniej tak myślałam. Miałam zaledwie kilka godzin na zrobienie prania, przepakowanie rzeczy, najedzenie się na zapas i zregenerowanie sił. Niestety, w ostatniej chwili okazało się, że wyjazd na Ukrainę nie wypalił. Pojawiło się pytanie: i co teraz? Jechać? Ale gdzie?

Na północ, do krajów bałtyckich (Litwa, Łotwa, Estonia) oraz może do Finlandii (wtedy jeszcze nie przypuszczaliśmy, że zajedziemy aż tak daleko). Całe przedsięwzięcie było jedną wielką improwizacją. Nie wiedzieliśmy (ja i Karol) gdzie i czym jedziemy, co zwiedzamy, gdzie śpimy i co jemy. Tak na dobrą sprawę nie wiedzieliśmy nic, nawet kiedy wracamy.

Rowerem do Mstowa

Prawdopodobnie osoby, które nie są z Częstochowy i nie mieszkają w jej pobliżu nigdy wcześniej nie słyszały o Mstowie (i nic w tym dziwnego). Mstów to niewielka wioska na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej oddalona od Częstochowy o 13 kilometrów.

Największym atutem Mstowa jest jego położenie. Wapienne wzgórza z wystającymi gdzieniegdzie ostańcami tworzą unikatowy krajobraz urozmaicony dodatkowo przez meandrującą Wartę.
 
Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Po raz drugi wzdłuż Bałtyku

Polskie wybrzeże przeszedłem po raz pierwszy dwa lata temu. Z Szymonem pokonaliśmy wówczas trasę ze Świnoujścia na Hel, czyli około 350km (relację można przeczytać tutaj). W tym roku, dość niespodziewanie, znowu znalazłem się nad Bałtykiem. Jaki był tego efekt? Zobaczcie sami....................

Początek wędrówki.

Spontanicznie na Królową Beskidów

Miniony weekend miałem spędzić w zupełnie innym miejscu, jednak w wyniku serii niefortunnych zdarzeń spędziłem go w górach. Poniżej relacja z trzydniowego wypadu na Babią Górę okraszona zdjęciami stylizowanymi na lata 60. 

Zastanawiacie się zapewne czemu Babia Góra ma przydomek Królowa Beskidów. Otóż to bardzo proste. Jest to najwyższy szczyt po polskiej stronie Beskidów. Co ciekawe nazwa Babia Góra obejmuje cały masyw, a nie pojedynczą górę. Spośród babiogórskich szczytów na uwagę zasługują przede wszystkim: Diablak nazywany również właściwą Babią Górą (1725m), Gówniak (1617m) oraz Cyl zwany Małą Babią Górą (1557m). Na Diablaka prowadzi wiele szlaków zarówno z Polski jak i Słowacji. My – ja i Gosia – postanowiliśmy go zdobyć z Korbielowa przez Pilsko (1557m).

W drodze na Pilsko, widok z zielonego szlaku.

Rowerem wzdłuż Dunaju - trasa Donauradweg

Dzień 1
Naszą wyprawę rozpoczęliśmy 18 września 2012 roku o 20:35. To właśnie o tej godzinie, z naszego rodzinnego miasta – Poznania, wystartował pociąg do Wrocławia. We Wrocławiu musieliśmy poczekać kilka godzin na pociąg do Katowic. Czas ten wykorzystaliśmy na nocne zwiedzanie stolicy Dolnego śląska. Odwiedziliśmy m.in. Stary Rynek, Wyspę Słodową i Uniwersytet Wrocławski. Wrocław wygląda świetnie nocą! Na Ostrowie Tumskim ucieliśmy sobie drzemkę. Nie trwała ona jednak zbyt długo, gdyż obudziło nas przenikliwe zimno. Rozespani uciekliśmy na dworzec kolejowy, który po remoncie przypomina luksusowy hotel.

Wrocław nocą.

Aktywnie na Jurze.........


Niedaleko Częstochowy – 15 km od jej centrum – leży Olsztyn. Oczywiście nie jest to stolica Warmii i Mazur, tylko mała wioska na Wyżynie Krakowsko – Częstochowskiej.

Częstochowski Olsztyn słynie z wapiennego wzgórza, na którym znajdują się ruiny średniowiecznego zamku. Obok Ogrodzieńca są to najokazalsze i najbardziej malownicze ruiny jakie można spotkać na Szlaku Orlich Gniazd. 

Ruiny zamku w Olsztynie.

Przewodnik częstochowski, cz.4 - Cmentarz żydowski

Jedno z najciekawszych i zarazem najbardziej zapomnianych miejsc w Częstochowie. Powstało pod koniec XVIII wieku. Początkowo cmentarz leżał poza granicami Częstochowy, jednak w wyniku jej rozwoju i rozbudowy został przez nią wchłonięty.

Częstochowski cmentarz jest jednym z największych kirkutów - tak nazywa się w naszym kraju cmentarze żydowskie - w Polsce. Zajmuje powierzchnię ponad 8ha. Znajduje się tam od 4 do 5 tysięcy macew (nagrobków)!


Podlasie - Supraśl i Białystok

W czasie majówki zahaczyłem również o Podlasie. Wstyd się przyznać, ale to dopiero moja pierwsza wizyta w tej części kraju. Krótka, bo krótka - zaledwie kilka godzin, ale jest! Naszym - moim i Oli - łupem padły dwa miasta: Białystok i Supraśl – małe miasteczko nieopodal Białegostoku. Poniżej kilka zdjęć z wyjazdu. 
 
Główna ulica Supraśla. W oddali Cerkiew Zwiastowania Przenajświętszej Bogurodzicy.

Majówka w stolicy

Tegoroczną majówkę spędziłem w największym polskim mieście - Warszawie. Muszę przyznać, że trochę się jej obawiałem. Dlaczego? Wyobrażałem sobie tłumy turystów przy każdej atrakcji i w każdym znanym miejscu. Na szczęście było zupełnie inaczej. Warszawa przypominała bardziej miasto widmo, niż zatłoczoną europejską metropolię. Wyjazd zaliczam do jak najbardziej udanych, czego dowodem są poniższe zdjęcia. Zapraszam do obejrzenia galerii..................

Pałac na Wodzie – najważniejszy budynek w parku Łazienkowskim.

Kino drogi, czyli przegląd filmów podróżniczych

Wymienienie i opisanie wszystkich filmów podróżniczych jest mało realne, dlatego skupiłem się na 10 pozycjach. Czemu wybrałem akurat te tytuły? Odpowiedź jest prosta - po prostu je lubię - jedne mniej, drugie bardziej, ale lubię. Chętnie do nich wracam, pomimo że każdy z nich obejrzałem po kilka razy. Oprócz osobistych preferencji kierowałem się również różnorodnością - nie chciałem, żeby wszystkie były „na jedno kopyto”.

W zestawieniu znajdziemy typowe filmy drogi, skupiające się na głównym bohaterze i jego pasji oraz filmy historyczno-geograficzne, które prezentują jakieś przełomowe wydarzenie lub ciekawą osobę. Dzięki tym filmom poznamy miejsca, których prawdopodobnie większość z nas nigdy nie zobaczy na żywo. 


Przewodnik częstochowski, cz.3 – Promenada Niemena i Lasek Aniołowski

Promenada wraz z Laskiem Aniołowskim tworzą największy kompleks rekreacyjny w Częstochowie. Duża ilość zieleni, dogodne położenie oraz masa innych atrakcji sprawiają, że obiekty te są chętnie odwiedzane przez mieszkańców miasta.  
Lokalizacja
Promenada Czesława Niemena ma niecałe 2km długości. Ciągnie się od ulicy Kiedrzyńskiej, aż do Lasku Aniołowskiego. Przebiega przez dzielnicę Północ oraz częściowo przez Tysiąclecie. Powstała w 1975 roku. Obecną nazwę nadano jej w 2004 roku. Składa się z dwóch równoległych alei oddzielonych od siebie pasem drzew i żywopłotem. Z szerszej alei korzystają piesi, natomiast z węższej rowerzyści - w praktyce bywa jednak różnie.

Polski spór o Amazonkę

Amazonka
Amazonka od wieków konkuruje z Nilem o miano najdłuższej rzeki świata. Walka o ten prestiżowy tytuł jest zażarta i bardzo kontrowersyjna. Dlaczego?

Amazonka płynie przez dziewiczą dżunglę. Trudno się do niej dostać, a jeszcze trudniej ją zmierzyć. W wyniku częstych powodzi i wezbrań zmienia co chwilę swój kształt. W niektórych miejscach płynie kilkoma ramionami, przez co nie wiadomo, które z nich jest właściwą rzeką. Najbardziej problematyczne jest jednak wyznaczenie jej źródeł!   

Złomowiska - miejsca, w których zatrzymał się czas

Cmentarzyska starych maszyn i pojazdów wzbudzają wiele kontrowersji. Dla jednych są niesłychanie atrakcyjne i fascynujące, a dla innych odpychające i przerażające. Mnie z pewnością ciekawią. Nie wiem czy Wy też tak macie - jeśli nie, to po przeczytaniu tego wpisu może się to zmienić.

Miejsca takie mocno pobudzają moją wyobraźnię. Gdy im się przyglądam – oczywiście póki co na zdjęciach, mam wrażenie, że ludzkość nawiedziła jakaś katastrofa. Od razu na myśl przychodzi mi wizja postapokaliptycznego świata z filmu Mad Max (film Sci-Fi z Melem Gibsonem w roli głównej). Może właśnie tak będzie wyglądała Ziemia po wojnie jądrowej? Oby nie!
Trójkąt bermudzki!

Grecja - góry Lakmos

Jadąc na Bałkany chcieliśmy odwiedzić trzy pasma górskie: góry Baba (Macedonia), Nemërçkë (Albania) i Athamanika zwane również Tzoumerką (Grecja). Dwa pierwsze zostały odhaczone, natomiast grecka część wyprawy uległa zmianie.

Zamiast w góry Athamanika trafiliśmy, trochę przez przypadek, w pasmo sąsiednie - Lakmos. Masyw wydał nam się bardzo atrakcyjny, dlatego postanowiliśmy nie zmieniać swojej lokalizacji i zostać tam kilka dni.