Góry Parang (Parâng)

Nasza przygoda w Karpatach Południowych powoli się kończy. Na deser zostawiliśmy sobie masyw Parang, który jest dużo wyższy niż Capatanii, czy Cozia. Spośród wszystkich rumuńskich pasm, pod względem wysokości ustępuje on jedynie Fogaraszą.

Zwiedzanie masywu rozpoczęliśmy od wschodnich peryferii Parangu. Szczyty w tej części są dużo niższe niż w centralnym Parangu oraz mają kopulaste kształty (np.: Micaia, Galbenul). Fragment ten przypomina przez to Góry Capatanii. Wiele osób myśli, że wschodnia granica Gór Parang przebiega przez przełęcz Urdele. Jest to oczywiście nieprawda, gdyż pasmo to ciągnie się dalej na wschód, aż do przełęczy Curmătura Olteţului (granica z Capatanii).
  

Przez wschodni Parang przebiega sławna droga krajowa DN 67C, nazywana powszechnie Transalpiną. To właśnie ona, a nie Szosa Transfogaraska jest najwyżej położoną drogą w Rumunii. Na przełęczy Urdele osiąga ona wysokość 2145m n.p.m. Droga została wyasfaltowana w 2009 roku. Spowodowało to szybką rozbudowę infrastruktury turystycznej we wschodniej części Parangu (powstanie hoteli, restauracji, pensjonatów). Z pewnością zyskali na tym ludzie, jednak straciła przyroda. Należy pamiętać, że Transalpina jest nieprzejezdna zimą! 

Zasadniczą część Parangu tworzy stosunkowo długi grzbiet, ciągnący się od szczytu Cârja na zachodzie, aż do szczytu Iezer na wschodzie. Jest to grzbiet skalisty, zbudowany głównie ze skał metamorficznych (gnejsy, łupki krystaliczne) oraz magmowych (granity). W niektórych fragmentach posiada on cechy typowe dla grani (stromy, osty i poszarpany). Jego południowe zbocza są łagodne i częściowo porośnięte trawą, natomiast północne są strome i skaliste. Wpływ na to miały lodowce górskie, które doprowadziły do powstania wielkich kotłów polodowcowych u jego północnych podnóży. W kotłach tych powstały liczne jeziora np.: Lacul Roşiilie (największe),  Lacul Călceşcu, czy Lacul Mândra. 

Najwyższym szczytem Parangu jest Parângul Mare wznoszący się na 2519m n.p.m. Oprócz Parangula żaden inny szczyt nie osiąga 2500m. 4 szczyty wznoszą się na wysokość ponad 2400m, są to: Gemânarea – 2426m, Stoienita – 2421m, Slivei – 2420m i Cârja - 2405m n.p.m. Wszystkie najwyższe szczyty leżą w centralnej części Parangu. 

Góry Parang są stosunkowo mało popularnym masywem. Jest to spowodowane tym, że są dość słabo zagospodarowane turystycznie. W obrębie głównego grzbietu Parangu znajdują się dwa schrony: Agâtat (w jednej z dolin) oraz Cârja (na grani). Pierwszego nie widzieliśmy, ale podobno jest OK, natomiast drugi sprawdziliśmy sami i zdecydowanie odradzam tam nocleg. Zachodnia część gór w zastraszająco szybkim tempie podlega antropopresji. U podnóży Parangul Mic powstał ośrodek sportów zimowych (wyciągi, hotele, parkingi).

W Parangu jest sporo, zazwyczaj dobrze oznakowanych szlaków. Najistotniejszy jest szlak czerwony. Biegnie on przez wszystkie najwyższe szczyty Parangu. Od niego odchodzi kilka szlaków bocznych prowadzących w dół dolin. Większość osób odwiedzających Parang, sprowadza jego zwiedzanie wyłącznie do przejścia grzbietu właśnie tym szlakiem. Jak się ktoś spręży to bez problemu zrobi to w jeden dzień, ale zdecydowanie nie polecam takiego rozwiązania. Proponuję zatrzymać się tam na dłużej, zejść z grani i rozbić obóz w jednym z kotłów polodowcowych. Warto znaleźć trochę czasu na eksplorowanie pięknych dolin. 

Mapa Parangu: http://www.karpaty.travel.pl/mapa_rumunia_parang.php.

Transalpina - najwyżej położona droga w Rumunii.
W tej malowniczej dolince spędziliśmy swój pierwszy „parangowski” nocleg. Północne zbocza masywu robią niesamowite wrażenie.
Strome zbocza Setea Mare (2365m n.p.m.). Obecny wygląd pasma to zasługa erozyjnej działalności lodowców górskich. 
Północny Parang widziany ze szczytu Setea Mare. Część północna jest dużo niższa niż główny grzbiet.
A tu z kolei widok z Setea Mică (2278m n.p.m.). W dole, u podnóży Piatra Tăiăta (2225m n.p.m.) znajduje się jezioro Lacul Zănoaga Mare.
Caldarea Dracului – ogromny kocioł polodowcowy, otoczony z trzech stron stromymi stokami. Na dnie kotła znajduje się kilka niedużych jeziorek. 
Na przełęczy Șaua Piatra Tăiăta. Z miejsca tego możemy zobaczyć ile już przeszliśmy.
Przed nami jednak wyższa część Parangu. Na pierwszy ogień idzie szczyt Lesul (2375m n.p.m.).
Przełęcz Șaua Ghereșul, za naszymi plecami szczyt Coasta lui Rusu (2031m n.p.m.).
Widok ze szczytu Lesul na wschodni fragment grzbietu. Wyraźnie widać, że stoki południowe są łagodniejsze.
Lacul Roşiile - największe jezioro polodowcowe masywu.
Najwyższy szczyt Parangu - Parângul Mare (2519m n.p.m.).
U jego podnóży znajduje się jezioro Lacul Mândra. Nad jeziorem tym założyliśmy obóz - spędziliśmy tam dwie noce. Na zdjęciu widać nasze namioty.
Parângul zdobyty po raz pierwszy!
W najwyższą część Parangu wybraliśmy się na ,,lekko". Plecaki zostały w obozie.
Idąc grzbietem byliśmy świadkami ciekawego zjawiska. Zbocza południowe były w chmurach, natomiast północne w słońcu. Grzbiet stanowił dla chmur barierę nie do przejścia.
Schron Cârja (2231m n.p.m.). Nocleg w takim miejscu musi być ciekawym przeżyciem.
Jezioro Mija w zachodniej części Parangu. W połowie drogi między szczytem Cârja, a Parângul Mic znajduje się zejście do jeziorka (szlak żółty).
Powrót do naszej dolinki od strony południowej. Wycieczka miała trwać 5 godzin, a ostatecznie zakończyła się po 10 godzinach! Tak kończą się spacery pozaszlakowe.
Na drugi dzień znowu weszliśmy na Parângula, tym razem już z ekwipunkiem. Na szczycie się rozdzieliliśmy: 2 osoby poszły do Petroşani, a 4, w tym i ja, skierowały się na południe w stronę Parku Narodowego Defileul Jiului. Na zdjęciu zejście z głównego grzbietu południowym ramieniem Parângula.
Na Parângulu spotkaliśmy bacę, który zrobił sobie z nami kilka zdjęcie. Gosi pożyczył nawet swoje futro i czapkę do zdjęcia.
Jedna z kilku bacówek, które minęliśmy schodząc w dół. Psy pasterskie jak zawsze czujne.
Zadymione wnętrze bacówki.
Przerwa na kozi ser zakupiony u bacy.
Ostatnie spojrzenie na Parang. Uwaga! Osoby, które decydują się na zejście szlakiem południowym muszą wiedzieć o tym, że jest on bardzo, bardzo, ale to bardzo słabo oznaczony. Idąc połoninami jest OK., gdyż wszystko widać, jednak w lesie zaczynają się schody. Zakończenie szlaku jest niewiarygodne. Kończy się on na półce skalnej (ok. 30m nad ziemią), po której biegną tory kolejowe! Jakby tego było mało, fragment ten jest z dwóch stron zamknięty tunelami kolejowymi! My zdecydowaliśmy się na przejście prawego tunelu (ok. 150m) i dojście na stację Pietrele Albe.

2 komentarze:

  1. Świetna relacja. Mimo, że trzy razy byłem już w Paringu, od razu naszła mnie chęć na kolejny wypad w te góry. Proszę jednak Autora, aby nie używał nazwy Parang (pisanej wyłącznie "naszymi" literami). Rumuńska "a" z daszkiem wymawiana jest jako "y", więc zdecydowanie poprawniejszy jest zapis Paring. Tak właśnie forma zapisu zadomowiona jest od wielu dziesięcioleci w polskiej literaturze naukowej (Kondracki) i krajoznawczej (Krygowski). Pozdrawiam serdecznie - Krzysiek Jaworski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za informację, jak będę miał wolną chwilę to pozamieniam nazwy. Pozdrawiam.

      Usuń