Ukraina po raz pierwszy

Dziewicza przyroda, piękne miasta, sympatyczni ludzie, dobra kuchnia, niskie ceny i „swojski klimat” - taka jest właśnie Ukraina.

Osoby chcące przeżyć ciekawą przygodę za niewielkie pieniądze, powinny jak najszybciej odwiedzić naszego wschodniego sąsiada. Gwarantuję, że warto!

Poniżej informacji o naszej wyprawie. 

Gorgany - najdziksze góry Europy.

Przewodnik częstochowski, cz.2 – Złota Góra i Kamieniołom Saturn

W granicach miasta Częstochowy znajduje się kilka wapiennych wzniesień. Jedno z nich jest szczególnie wyjątkowe, dlatego co nieco o nim napiszę. 

Chodzi o Złotą Górę leżącą w dzielnicy Zawodzie. Jest to rozległe wzgórze mające ponad 200m wysokości. Na stokach Złotej Góry wydobywano w przeszłości wapień. Wykorzystywano go między innymi do budowy częstochowskich domów. Eksploatację wstrzymano, gdyż była ona strasznie uciążliwa dla mieszkańców miasta. Nieczynne wyrobiska stały się atrakcjami turystycznymi.

Majestatyczne ściany wyrobiska.

Petroszany, Deva, Oradea

Wyjazd do Rumunii miał być i był typową wyprawą górską. Fakt ten nie przeszkodził nam jednak w odwiedzeniu kilku rumuńskich miast, w szczególności, że w drodze powrotnej do Polski mieliśmy parę przesiadek. Postanowiliśmy to wykorzystać i co nieco zobaczyć. Oczywiście nie można nazywać tego zwiedzaniem, gdyż w tak krótkim czasie, bez map i przewodników nie mogliśmy poznać wnikliwie żadnego miasta. Były to raczej tzw. spacery rozpoznawcze, które miały dostarczyć nam podstawowych informacji o danym mieście. 

Na pierwszy ogień poszły Petroszany (Petroşani). Jest to nieduży ośrodek przemysłowy (ok. 34 tys. mieszkańców), w którym wydobywa się węgiel kamienny. Od samego początku wiedzieliśmy, że nie ma tam nic specjalnego do zobaczenia. Mimo wszystko musieliśmy tam zawitać, gdyż jest to jedyne miasto po zachodniej stronie Parangu.   

Zbliżamy się do Petroszany. Jak widać pasażerowie nie czekają na stację, po prostu wychodzą tam, gdzie im się podoba.

Góry Parang (Parâng)

Nasza przygoda w Karpatach Południowych powoli się kończy. Na deser zostawiliśmy sobie masyw Parang, który jest dużo wyższy niż Capatanii, czy Cozia. Spośród wszystkich rumuńskich pasm, pod względem wysokości ustępuje on jedynie Fogaraszą.

Zwiedzanie masywu rozpoczęliśmy od wschodnich peryferii Parangu. Szczyty w tej części są dużo niższe niż w centralnym Parangu oraz mają kopulaste kształty (np.: Micaia, Galbenul). Fragment ten przypomina przez to Góry Capatanii. Wiele osób myśli, że wschodnia granica Gór Parang przebiega przez przełęcz Urdele. Jest to oczywiście nieprawda, gdyż pasmo to ciągnie się dalej na wschód, aż do przełęczy Curmătura Olteţului (granica z Capatanii).
  

Góry Capatanii – grzbiet główny

Po kilku dniach spędzonych w Parku Narodowym Buila-Vânturariţa nadeszła pora odwiedzić główny grzbiet. Z Cabany Cheia ruszyliśmy niebieskim szlakiem na przełęcz Saua Zmeuret, leżącą w głównym grzbiecie Gór Capatanii.

Główny grzbiet ciągnie się z zachodu na wschód, od przełęczy Curmătura Olteţului aż po dolinę Aluty (ok. 50km długości). Jest on łagodny i trawiasty. W przeszłości porastał go bujny las, jednak został prawie doszczętnie wycięty. Teraz jest tam jedno wielkie pastwisko. 

Sceneria jak w filmie Wszystko za życie (Into the wild).

Góry Capatanii – Buila-Vânturariţa

Z Gór Cozia zeszliśmy do miasta Brezoi usytuowanego w dolinie Aluty (granica między Górami Cozia, a Capatanii). To właśnie z tego miasta planowaliśmy rozpocząć wędrówkę po Górach Capatanii, jednak będąc już w nim zmodyfikowaliśmy nieco nasze plany. Postanowiliśmy odjechać kilkanaście kilometrów na zachód od Brezoi. Wybraliśmy miejscowość Săliștea, leżącą niedaleko Mălaia (dolina Lotru). Podwiózł nas tam pewien Cygan swoim dostawczym samochodem. Oczywiście nie była to darmowa przysługa. Musieliśmy za nią sporo zapłacić. Za przejechanie ok. 15km na pace zapłaciliśmy 20€ (za 6 osób)! W taki sposób rozpoczęła się nasza przygoda z Górami Capatanii.