Rumuńska przygoda


Współczesny świat przesiąknięty jest stereotypami. Niektóre z nich są bardzo krzywdzące, gdyż dotyczą całych narodów. Jako Polacy coś na ten temat wiemy. Przed wielu laty przyklejono nam łatkę pijaków i złodziei. Czasy się zmieniły, a my nie możemy pozbyć się tej przywary. Z podobnym problemem borykają się Rumunii.

Rumunia kojarzy się większości Europejczykom z biedą, żebraniem, złodziejstwem i Cyganami. Nigdy wcześniej nie byłem w tym kraju, dlatego wyobrażałem go sobie podobnie. Na miejscu przekonałem się, że są to brednie wyssane z palca.


Właśnie dla takich widoków warto odwiedzić Rumunię.
Monastyr Lainici.
Kilka przydatnych informacji na temat wyprawy.

Dane ogólne

Cel: trekking górski, odwiedzenie trzech pasm - Cozia, Capatanii i Parang (opisane w następnych wpisach)

Termin: 07.07.2012 – 21.07.2012

Liczba uczestników: 6 osób

Całkowity koszt: ok.. 900 zł/osoba

Mapa Rumunii.
Transport

Podróżowaliśmy autobusami, busami, pociągami oraz taksówkami. Przejechaliśmy ponad 2140 km!

Dojazd:

  • Częstochowa – Kraków (autobus, odjazd 2:35, przyjazd 4:45, cena: 31 zł),
  • Kraków - Hajdúszoboszló (Węgry), (autokar prywatnej firmy przewozowej - www.zawadzkie.com.pl, odjazd 5:00, przyjazd 15:00, cena: 210zł w obie strony), w Hajdúszoboszló korzystaliśmy z autobusu miejskiego nr 1, przejazd z dworca autobusowego na dworzec kolejowy, czas ok. 10 - 15 minut, cena: 230 forintów łącznie z bagażem,
  • Hajdúszoboszló – Püspökladány (Węgry), (pociąg podmiejski, kursuje bardzo często, czas przejazdu ok. 10 – 15 minut, cena: 465 forintów),
  • Püspökladány – Oradea (Rumunia), (pociąg, odjazd ok. 15:30, przyjazd 19:30, cena: trasę z Püspökladány do Biharkeresztes przejechaliśmy za darmo, a za odcinek z Biharkeresztes do Oradei zapłaciliśmy 1015 forintów - dogadaliśmy się z konduktorem),
  • Oradea – Copşa Mică (pociąg, odjazd 20:00, przyjazd 1:30, nocleg za dworcem w chaszczach, cena: 60,5 lei),
  • Copşa Mică – Sibiu  (pociąg, odjazd 6:23, przyjazd 7:25, cena: 5,8 lei),
  • Sibiu – Păuşa (pociąg, odjazd 7:45, przyjazd 10:14, cena: 10 lei).
Dworzec kolejowy w Petroșani.
Powrót:

  • Lainici – Petroșani (pociąg, odjazd 8:15, przyjazd 9:15, cena: 3,7 lei, jednak po dogadaniu się z konduktorem 2,5 lei),
  • Petroșani – Deva (bus, odjazd ok. 12:30, przyjazd ok. 13:30, cena: 15 lei),
  • Deva – Arad (pociąg, odjazd 2:41, przyjazd 5:44, cena: 17,5 lei),
  • Arad – Oradea (pociąg, odjazd 7:06, przyjazd 9:51, cena: 15,5 lei),
  • Oradea – Hajdúszoboszló (taksówka, czas: 1 – 1,5h, cena: 25 lei, wyniosło nas to dużo taniej niż pociąg, a przeżycia niezapomniane, taksówkarz m.in. przywiązał sznurem nasze plecaki do dachu),
  • Hajdúszoboszló – Kraków (autokar prywatnej firmy przewozowej, odjazd 14:30, przyjazd 24:00),
  • Kraków – Częstochowa (autokar, odjazd ok. 1:00, przyjazd ok. 3:00, cena: ok. 30 zł).
Mapa dojazdów.
Noclegi

Większość noclegów przespaliśmy pod namiotami za darmo. Dwie noce spędziliśmy w schronisku Cheia położonym w Parku Narodowym Buila-Vânturariţa (Góry Capatanii). Nocleg kosztuje tam 25 lei, jednak gospodarz obniżył cenę specjalnie dla nas do 10 lei! Warto zaznaczyć, że w schronisku ugoszczono nas darmowym jedzeniem - chlebem, boczkiem, oliwkami, dżemem, zupą oraz palinką. Jeden nocleg przespaliśmy na polu namiotowym w Hajdúszoboszló - cena: 1610 forintów.

Nocleg w jednej z dolin Parangu.

Uwagi


- Rumun to nie Cygan, uważajcie na to bo możecie narobić sobie niepotrzebnych problemów,

- ceny w Rumunii zbliżone są do naszych, w górach może być nieco drożej,

- Rumunia leży w innej strefie czasowej, zegarki trzeba przestawić o godzinę do przodu,

- bilety pociągowe najlepiej kupować grupowo i do tego tzw. składaki (na jednym bilecie kilka przesiadek), wychodzi wtedy dużo taniej,

- będąc w górach warto kupować ser kozi od baców, jest tłusty i daje sporo energii, 1kg kosztuje 15 lei, pasterze dają go zawsze dużo więcej np.: 2,5kg za 20 lei,

- utarło się, że turyści jadący w rumuńskie góry powinni mieć przy sobie papierosy, żeby częstować nimi górali oraz petardy do odstraszania psów. My też byliśmy zaopatrzeni w te rzeczy. Papierosów trochę rozdaliśmy, jednak petardy żadnej nie wystrzeliliśmy. Mimo wszystko, tak na wszelki wypadek, proponuję zabrać te gadżety,

- korupcja w Rumunii jest czymś naturalnym. Ze wszystkimi można się tam dogadać, w szczególności z konduktorami w lokalnych pociągach.


Kozi ser zakupiony u bacy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz