Podejrzani Włosi

Nasz pobyt we Włoszech ograniczył się do odwiedzenia jednej włoskiej prowincji graniczącej z Austrią. Oczywiście chodzi o Południowy Tyrol, zwany także Górną Adygą, lub po prostu Prowincją Bolzano. Osoby, które przebywają na tym obszarze muszą liczyć się z tym, że przypomina on bardziej Austrię niż Włochy. Zdecydowana większość mieszkańców Południowego Tyrolu mówi po niemiecku (dialekt niemieckiego). Niemieckie napisy można zobaczyć na znakach, tablicach informacyjnych, czy szyldach sklepów. Postępowanie niektórych mieszkańców prowincji także odbiega od typowo włoskiego zachowania. Skąd takie stwierdzenie? Otóż na własne oczy widzieliśmy pracujących ludzi, pomimo iż był 1 maj, czyli święto pracy (międzynarodowe święto)! Wiadomo nie od dziś, że prawdziwy Włoch w okresie świątecznym nie skalałby się żadną pracą. Da się to jednak wszystko wytłumaczyć w logiczny sposób.

 Południowy Tyrol

Trekking w Masywie Sesvenna

Okolice jeziora Lago di Resia (Reschensee) zrobiły na nas ogromne wrażenie, dlatego postanowiliśmy zostać tam dzień dłużej. Naszą uwagę przykuł łańcuch górski leżący na zachodnim brzegu jeziora. Jest to włoska część Masywu Sesvenna, który wchodzi w skład Alp Retyckich. W górach tych zaplanowaliśmy kilkugodzinną wędrówkę. Tym razem naszym celem nie było zdobycie żadnego konkretnego szczytu. Najzwyczajniej w świecie chcieliśmy pospacerować i nacieszyć oczy alpejskimi krajobrazami.

Masyw Sesvenna widziany z dna jeziora Reschensee.

UFO, mumia i wyschnięte jezioro

Po nieudanym wejściu na Hohe Munde nasze morale spadło, dlatego postanowiliśmy je podbudować. Zrobiliśmy sobie dzień wolnego i troszkę pozwiedzaliśmy. W pierwszej kolejności udaliśmy się do Doliny Ötztal (Tyrol, Austria). Dolina ta stanowi granicę pomiędzy Alpami Sztubajskimi na wschodzie, a Alpami Ötztalskimi na zachodzie. Odwiedziliśmy znany ośrodek turystyczny i narciarski – Sölden oraz jego przysiółek Hochgurgl. W Sölden znajduje się taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę doliny, a jest co podziwiać, gdyż otaczają ją szczyty mające ponad 3 tys. metrów. Oprócz widoków zainteresowała nas również tablica informacyjna wywieszona na tarasie. Znajdował się na niej opis pewnego wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat.

Koniec Doliny Ötztal, widok z Hochgurgl na Obergurgl

Hohe Munde i pierwsze rozczarowanie

Wyprawę w Alpy rozpoczęliśmy od próby zdobycia Hohe Munde, czyli szczytu leżącego w paśmie Mieminger Kette (okolice Innsbrucka, Austria). Góra ta posiada dwa wierzchołki: Ostgipfel (Wschodni Szczyt) - 2592m n.p.m. i Westgipfel (Zachodni Szczyt) - 2662m n.p.m. Naszym celem było zdobycie niższego szczytu. Oczywiście z Ostgipfel można przejść granią na Westgipfel, jednak o tej porze roku jest to bardzo niebezpieczne. Osoby, które chcą wejść na Westgipfel od strony zachodniej muszą pamiętać, że znajduje się tam via ferrata (ubezpieczony szlak, wyposażony w: stalowe liny, drabinki, stopnie itp.), która prawdopodobnie w maju przykryta jest jeszcze grubą warstwą śniegu.

Hohe Munde w całej okazałości, źródło: http://www.gly.uga.edu/railsback/VFT/VFTHoheMunde.html

Majówka w Alpach

Weekend majowy to czas wzmożonych podróży, zarówno tych bliższych, jak i tych dalszych. Jedni wybierają się na majówkę np.: w Tatry, a inni decydują się na bardziej egzotyczne kierunki takie jak np.: Maroko. Moim zdaniem nie ma to jednak większego znaczenia, gdzie kto się wybiera. Liczy się przede wszystkim sama chęć wyjazdu oraz możliwość aktywnego spędzenia urlopu. W tym roku święta majowe wypadły w środku tygodnia, dzięki czemu biorąc zaledwie 3 dni urlopu można było mieć aż 9 dni wolnego! To wystarczająco dużo, aby wykombinować jakiś solidny wypad. 

Widok z Hohe Munde na Alpy Sztubajskie (Austria)

Stanowiska i przeloty

Miesiąc temu uczestniczyłem w kursie zimowej turystyki wysokogórskiej. Niestety zła pogoda spowodowała, że został on przerwany po zaledwie dwóch dniach. Drugą część szkolenia udało się dokończyć trzy tygodnie później w nowym miejscu. Tatry słowackie zamieniliśmy na Tatry polskie, a Zieloną Dolinę Kieżmarską na Gąsienicową Dolinę. Tym razem zajęcia przebiegły bezproblemowo, chociaż pogoda usilnie starała się to zmienić. 

Początkowo planowaliśmy nocować na Gąsienicowej Hali w Schronisku Murowaniec. Nic z tego jednak nie wyszło, gdyż schronisko pękało w szwach. Na domiar złego wprowadziło całkowity zakaz „waletowania” na podłodze. Nie przypuszczaliśmy, że o tej porze roku (końcówka kwietnia) w Tatrach będzie tak tłoczno. Oczywiście w zanadrzu mieliśmy przygotowaną zapasową opcję noclegu - Betlejemkę, czyli małą chatkę położoną niedaleko Murowańca. Ten niepozorny domek jest Centralnym Ośrodkiem Szkoleniowym Polskiego Związku Alpejskiego i pełni funkcję całorocznej bazy szkoleniowo - noclegowej dla taterników. W Betlejemce również panował ogromny ścisk, dlatego zakwaterowano nas na strychu.

Centralny Ośrodek Szkoleniowy PZA Betlejemka, 
źródło: www.pza.org.plszkoleniearticle.acsprint&id=136985