Ściąć wysokie drzewa, czyli o ludobójstwie w Rwandzie (część 1)

Rwanda jest niewielkim krajem leżącym w środkowo-wschodniej Afryce. Zajmuje powierzchnię 26 tys. km² i ma ponad 10 mln mieszkańców (pod względem powierzchni i populacji przypomina Belgię). Z gęstością zaludnienia przekraczającą 380 osób/km² jest jednym z najgęściej zaludnionych krajów Afryki. 


Położenie Rwandy
Od wieków Rwandę zamieszkiwały  nadal zamieszkują trzy grupy ludności: Hutu, Tutsi i Twa. Twa zawsze stanowili niewielki odsetek wszystkich mieszkańców, dlatego nigdy nie mieli wpływu na losy kraju. Hutu i Tutsi, jako dominujące grupy rządziły na zmianę.

Według historyków, Hutu i Tutsi to dwie odmienne grupy etniczne różniące się od siebie  wyglądem m.in.: Tutsi są wyżsi, mają jaśniejszą skórę oraz posiadają węższe nosy. Tutsi uważani są za potomków wojowników, którzy dawno temu najechali ziemie należące do Hutu. Grupy te od zawsze pałały do siebie nienawiścią.

Istnieje również inna teoria, jednak dość mało popularna. Głosi ona, że wszyscy mieszkańcy Rwandy stanowili jeden naród. Hutu i Tutsi posługiwali się tym samym językiem, mieli te same tradycje oraz mieszali się ze sobą w związkach małżeńskich. Podział na Hutu i Tutsi wynikał wyłącznie z wykonywanej profesji. Osoby trudniące się uprawą roli nazywano Hutu, a hodowców bydła Tutsi. Obie grupy żyły ze sobą w zgodzie, aż do momentu przybycia Europejczyków. Ich życie zamieniło się w piekło pod koniec XIX wieku, kiedy to Rwanda została niemiecką kolonią.


Aktualna flaga Rwandy.
Po I wojnie światowej, na mocy traktatu wersalskiego, Niemcy oddały Rwandę Belgii, która w swoim posiadaniu miała już sąsiednie Kongo. Belgowie byli bezlitośni. Ze swoimi koloniami obchodzili się okrutnie. Grabili je niemiłosiernie, a rdzenną ludność traktowali jak zwierzęta. To właśnie oni podzielili mieszkańców Rwandy na lepszych i gorszych. Z niektórych źródeł wynika, że Belgowie kontynuowali jedynie politykę uprawianą przez Niemców, jednak czy rzeczywiście tak było? Czy nie jest to próba ,,wybielenia się"? Może Belgowie usprawiedliwiają się w ten sposób?

Tak, czy inaczej to właśnie oni wprowadzili karty identyfikacyjne. Wszyscy mieszkańcy Rwandy musieli poddać się badaniom polegającym np.: na mierzeniu nosa. Na podstawie uzyskanych wyników określano, czy ktoś jest Hutu, czy Tutsi. Tutsi mieli jaśniejszą skórę. Stanowili mniej liczną grupę (Hutu - 85% wszystkich mieszkańców Rwandy, Tutsi - 14%). Belgowie od samego początku faworyzowali Tutsi, dzięki czemu mieli oni wiele przywilejów m.in.: mogli się kształcić, korzystać z opieki zdrowotnej, pracować, a przede wszystkim zarządzać krajem. Hutu byli ludźmi drugiej kategorii. Segregacja ta sprawiła, że obie grupy znienawidziły się jeszcze bardziej.
 
Sąsiedzi Rwandy.
Belgowie cały czas rozdrapywali stare rany oraz podsycali nowe konflikty między Hutu i Tutsi. Rok 1959 okazał się przełomowy. Hutu w końcu się zbuntowali. Obalili rząd Tutsi bez większych problemów. Wybuchła woja domowa. W 1962 roku Rwanda uzyskała niepodległość. Rządy przejęli liczniejsi Hutu. Spora część Tutsi w obawie przed zemstą uciekło do sąsiednich krajów.


Niepodległa Rwanda była niestabilna gospodarczo i politycznie. Wyniszczona licznymi konfliktami nie miała pieniędzy na odbudowę. Władze i media non stop podsycały nienawiść do Tutsi. W jednej z kigalijskich gazet (Kigali – stolica Rwandy) opublikowano „10 przykazań Hutu”. Jedno z nich brzmiało: ,,Hutu nie powinien dłużej litować się nad Tutsi". Każdy szanujący się Hutu musiał przestrzegać tych zasad.

Tutsi również nie próżnowali. Tworzyli organizacje paramilitarne (funkcjonują jak wojsko, ale formalnie nim nie są) w sąsiednich krajach. Największa z nich nazywała się dumnie Rwandyjskim Frontem Patriotycznym (FPR). Jej celem było odzyskanie utraconej przez Tutsi władzy w Rwandzie. 

W 1990 roku, stacjonujące w Ugandzie oddziały FPR wkroczyły do Rwandy. Wybuchła kolejna wojna domowa. ONZ nie chciało eskalacji konfliktu, dlatego, po 3 latach walk, zmusiło obie strony do zawarcia rozejmu, na mocy, którego FPR dostało północną część kraju, natomiast południe, wraz ze stolicą, przypadło Hutu. ONZ wysłało do Rwandy swoich żołnierzy. Mieli pilnować, czy obie strony przestrzegają warunków pokoju. Misję nazwano UNAMIR.

Ciąg dalszy w następnym wpisie…………..




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz