Grecja - Syrrako i góry Lakmos

Na zakończenie bałkańskiej wyprawy skoczyliśmy do Grecji w góry Lakmos. Naszą bazą wypadową została wioska Syrrako. Żeby się do niej dostać musieliśmy pokonać niezliczoną ilość serpentyn (leży na wysokości ok. 1200m n.p.m.), co nie było najprzyjemniejszym przeżyciem.

Syrrako w przeszłości było dość sporym miasteczkiem zamieszkałym przez kilka tysięcy mieszkańców. Obecnie miejscowość jest wyludniona, a większość domów w wiosce należy do osób mieszkających w miastach. Do Syrrako przyjeżdżają wyłącznie w okresie letnim.


Albania - góry Nemërçkë

Nemërçkë to mało znane pasmo górskie na pograniczu albańsko-greckim (90% powierzchni masywu leży po stronie albańskiej). Góry przybierają postać długiego grzbietu ciągnącego się wzdłuż doliny rzeki Wjosa (Vjosë). Przełęcz Qafa e Dhembelit odziela je od gór Dhëmbel, które są północnym przedłużeniem Nemërçkë

Masyw charakteryzuje się asymetrycznymi stokami. Od wschodu możemy podziwiać pionowe ściany skalne mające nawet kilkaset metrów wysokości, natomiast od zachodu mamy do czynienia z łagodnymi i trawiastymi stokami. Najwyższym szczytem masywu jest Maja e Papingut mierząca 2482 m n.p.m.


Macedonia - Jezioro Prespa i okolice

Prespa jest trzecim co do wielkości jeziorem na Półwyspie Bałkańskim. Powierzchnią ustępuje jedynie Jeziorowi Szkoderskiemu i Ochrydzkiemu. Leży na granicy grecko-macedońsko-albańskiej.

Wzdłuż wschodniego wybrzeża jeziora ciągnie się masyw Baba. Jak wiecie z poprzedniego wpisu, zorganizowaliśmy sobie w nim 3 dniowy trekking. Sądziliśmy, że z góry uda nam się zobaczyć Prespę w pełnej okazałości. Niestety nie było nam to dane, gdyż przez cały czas mieliśmy słabą widoczność. Stratę tą połowicznie zrekompensował nam ostatniego dnia piękny zachód słońca. 


Macedonia – Góry Baba

Od zakończenia ostatniej wyprawy minęło ponad półtora miesiąca, dlatego najwyższa pora co nieco o niej napisać. Tym razem naszym łupem padły 3 bałkańskie pasma górskie leżące w 3 różnych krajach (Macedonii, Albanii i Grecji). Zwiedzanie rozpoczęliśmy od Gór Baba. 

Góry Baba stanowią stosunkowo zwarty masyw (od głównego grzbietu odchodzi kilka ramion bocznych) ciągnący się z północy na południe (ok. 40 km długości). Góry zajmują powierzchnię ok. 600 km² i zaliczane są do łańcucha Hellenidów (np.: Pindos). Leżą na granicy macedońsko-greckiej nad Jeziorem Prespa. Po stronie macedońskiej znajduje się 65% powierzchni gór, a po greckiej  35%.


Kurs skałkowy

Po zimowym kursie turystyki wysokogórskiej przyszła kolej na kurs skałkowy. Postanowiłem zrobić go jak najbliżej domu (Częstochowa), gdyż sporo się już najeździłem w tym roku i nie miałem ochoty na jakieś dalekie wojaże. Naturalnie wybór padł na najpopularniejszy rejon wspinaczkowy w Polsce - Jurę Krakowsko-Częstochowską.

Wybierając szkołę wspinaczkową, kierowałem się przede wszystkim tym, czy posiada ona licencję Polskiego Związku Alpinistycznego. Zależało mi na tym bardzo, gdyż w dalszej przyszłości chciałbym iść na kurs taternicki. Żeby móc się na niego zapisać trzeba posiadać zaświadczenie o ukończeniu 6-dniowego kursu skałkowego (zaświadczenie takie wydają wyłącznie szkoły zrzeszone w PZA). 

Dolina Kobylańska

Lwów – polskie miasto na Ukrainie

Na zakończenie gorgańskiej wyprawy skoczyliśmy jeszcze do Lwowa. Nieźle musieliśmy się  namęczyć, żeby się do niego dostać. Podróżowaliśmy chyba wszystkimi dostępnymi środkami transportu – od zatłoczonych marszrutek, do rozgrzanych do czerwoności elektryczek (pociągi osobowe). Sądziliśmy, że ostatni etap podróży, z Iwano-Frankiwska do Lwowa, będzie formalnością - trafiliśmy na luksusowy autokar. Ukraińcy lubią jednak zaskakiwać!

Huculszczyzna – największy skansen Europy

Na terenie Ukrainy, częściowo również i Rumunii, znajduje się fascynująca kraina nazywana Huculszczyzną. Swoim zasięgiem obejmuje kilka pasm Karpat Wschodnich m.in.: Gorgany, Czarnohorę i Świdowiec. Historia tego regionu jest strasznie zawikłana. Co nóż przynależał on do innego państwa. Polska dwukrotnie sprawowała pieczę nad tymi ziemiami - w XIV wieku oraz w okresie międzywojennym.  

Krainę tą zamieszkują Huculi, czyli górale pochodzenia rusińskiego i wołoskiego. Określenie Hucuł wywodzi się prawdopodobnie od rumuńskiego słowa „hotul”, które można przetłumaczyć w dwojaki sposób - jako dzielnego i silnego człowieka lub jako opryszka i zbójnika. Huculi stanowili w przeszłości bardzo hermetyczną grupę. Wynikało to przede wszystkim z tego, że zamieszkiwali trudno dostępne tereny - góry. Ich izolacja doprowadziła do wytworzenia kultury huculskiej, która niestety powoli zanika.


Gorgany – najdziksze góry Europy, cz. 2

Naszą gorgańską wyprawę można podzielić na dwa etapy. Początkowo włóczyliśmy się po niższych i mniej znanych grzbietach takich jak: Synieczka, Stanimir, czy Jawornik. Spowodowane było to przede wszystkim brzydką pogodą, ale również i chęcią przeżycia ciekawej przygody. Turyści zazwyczaj nie zapuszczają się w te fragmenty Gorganów, dlatego nie ma tam szlaków, a jeśli już są to bardzo słabo oznakowane.

Na Połoninie Plajek o poranku. Idealne miejsce do podziwiania Sywul.

Gorgany – najdziksze góry Europy, cz. 1

Gorgany to niezbyt wysokie pasmo leżące w całości na Ukrainie. Zaliczane są do Beskidów Wschodnich, które z kolei wchodzą w skład Karpat Wschodnich. Składają się z kilku grzbietów oddzielonych głębokimi dolinami.
 
Zbudowane są z fliszu karpackiego – naprzemianlegle ułożone warstwy skalne morskiego pochodzenia. Charakterystyczną cechą gorgańskiego krajobrazu są rozległe rumowiska skalne nazywane lokalnie gorganem lub grehotem. Pokrywają one większość wierzchołków. Słowo „gorgan” pochodzi z języka rumuńskiego i oznacza „kamienie na górze” lub „kamienną górę”.


Ukraina po raz pierwszy

Dziewicza przyroda, piękne miasta, sympatyczni ludzie, dobra kuchnia, niskie ceny i „swojski klimat” - taka jest właśnie Ukraina.

Osoby chcące przeżyć ciekawą przygodę za niewielkie pieniądze, powinny jak najszybciej odwiedzić naszego wschodniego sąsiada. Gwarantuję, że warto!

Poniżej informacji o naszej wyprawie. 

Gorgany - najdziksze góry Europy.

Przewodnik częstochowski, cz.2 – Złota Góra i Kamieniołom Saturn

W granicach miasta Częstochowy znajduje się kilka wapiennych wzniesień. Jedno z nich jest szczególnie wyjątkowe, dlatego co nieco o nim napiszę. 

Chodzi o Złotą Górę leżącą w dzielnicy Zawodzie. Jest to rozległe wzgórze mające ponad 200m wysokości. Na stokach Złotej Góry wydobywano w przeszłości wapień. Wykorzystywano go między innymi do budowy częstochowskich domów. Eksploatację wstrzymano, gdyż była ona strasznie uciążliwa dla mieszkańców miasta. Nieczynne wyrobiska stały się atrakcjami turystycznymi.

Majestatyczne ściany wyrobiska.

Petroszany, Deva, Oradea

Wyjazd do Rumunii miał być i był typową wyprawą górską. Fakt ten nie przeszkodził nam jednak w odwiedzeniu kilku rumuńskich miast, w szczególności, że w drodze powrotnej do Polski mieliśmy parę przesiadek. Postanowiliśmy to wykorzystać i co nieco zobaczyć. Oczywiście nie można nazywać tego zwiedzaniem, gdyż w tak krótkim czasie, bez map i przewodników nie mogliśmy poznać wnikliwie żadnego miasta. Były to raczej tzw. spacery rozpoznawcze, które miały dostarczyć nam podstawowych informacji o danym mieście. 

Na pierwszy ogień poszły Petroszany (Petroşani). Jest to nieduży ośrodek przemysłowy (ok. 34 tys. mieszkańców), w którym wydobywa się węgiel kamienny. Od samego początku wiedzieliśmy, że nie ma tam nic specjalnego do zobaczenia. Mimo wszystko musieliśmy tam zawitać, gdyż jest to jedyne miasto po zachodniej stronie Parangu.   

Zbliżamy się do Petroszany. Jak widać pasażerowie nie czekają na stację, po prostu wychodzą tam, gdzie im się podoba.

Góry Parang (Parâng)

Nasza przygoda w Karpatach Południowych powoli się kończy. Na deser zostawiliśmy sobie masyw Parang, który jest dużo wyższy niż Capatanii, czy Cozia. Spośród wszystkich rumuńskich pasm, pod względem wysokości ustępuje on jedynie Fogaraszą.

Zwiedzanie masywu rozpoczęliśmy od wschodnich peryferii Parangu. Szczyty w tej części są dużo niższe niż w centralnym Parangu oraz mają kopulaste kształty (np.: Micaia, Galbenul). Fragment ten przypomina przez to Góry Capatanii. Wiele osób myśli, że wschodnia granica Gór Parang przebiega przez przełęcz Urdele. Jest to oczywiście nieprawda, gdyż pasmo to ciągnie się dalej na wschód, aż do przełęczy Curmătura Olteţului (granica z Capatanii).
  

Góry Capatanii – grzbiet główny

Po kilku dniach spędzonych w Parku Narodowym Buila-Vânturariţa nadeszła pora odwiedzić główny grzbiet. Z Cabany Cheia ruszyliśmy niebieskim szlakiem na przełęcz Saua Zmeuret, leżącą w głównym grzbiecie Gór Capatanii.

Główny grzbiet ciągnie się z zachodu na wschód, od przełęczy Curmătura Olteţului aż po dolinę Aluty (ok. 50km długości). Jest on łagodny i trawiasty. W przeszłości porastał go bujny las, jednak został prawie doszczętnie wycięty. Teraz jest tam jedno wielkie pastwisko. 

Sceneria jak w filmie Wszystko za życie (Into the wild).

Góry Capatanii – Buila-Vânturariţa

Z Gór Cozia zeszliśmy do miasta Brezoi usytuowanego w dolinie Aluty (granica między Górami Cozia, a Capatanii). To właśnie z tego miasta planowaliśmy rozpocząć wędrówkę po Górach Capatanii, jednak będąc już w nim zmodyfikowaliśmy nieco nasze plany. Postanowiliśmy odjechać kilkanaście kilometrów na zachód od Brezoi. Wybraliśmy miejscowość Săliștea, leżącą niedaleko Mălaia (dolina Lotru). Podwiózł nas tam pewien Cygan swoim dostawczym samochodem. Oczywiście nie była to darmowa przysługa. Musieliśmy za nią sporo zapłacić. Za przejechanie ok. 15km na pace zapłaciliśmy 20€ (za 6 osób)! W taki sposób rozpoczęła się nasza przygoda z Górami Capatanii.


Góry Cozia na rozgrzewkę

Rumuńską wyprawę rozpoczęliśmy od krótkiego trekkingu w Górach Cozia. Musieliśmy przyzwyczaić nogi i plecy do ciężkich plecaków. Spędziliśmy tam dwa dni. Jest to wystarczająco dużo, żeby dość dobrze poznać to niewielkie pasmo.

Masyw Cozia leży w Karpatach Południowych. Od strony północno-zachodniej sąsiaduje on z najwyższym rumuńskim pasmem – Fogaraszami. W głównej mierze zbudowany jest ze skał metamorficznych (gnejsów) i osadowych (zlepieńców i wapieni). Budowa taka sprawia, że występuje tam kras. Od 1996 roku pasmo podlega ścisłej ochronie – Park Narodowy Cozia.

Schematyczna mapka masywu.

Rumuńska przygoda


Współczesny świat przesiąknięty jest stereotypami. Niektóre z nich są bardzo krzywdzące, gdyż dotyczą całych narodów. Jako Polacy coś na ten temat wiemy. Przed wielu laty przyklejono nam łatkę pijaków i złodziei. Czasy się zmieniły, a my nie możemy pozbyć się tej przywary. Z podobnym problemem borykają się Rumunii.

Rumunia kojarzy się większości Europejczykom z biedą, żebraniem, złodziejstwem i Cyganami. Nigdy wcześniej nie byłem w tym kraju, dlatego wyobrażałem go sobie podobnie. Na miejscu przekonałem się, że są to brednie wyssane z palca.


Właśnie dla takich widoków warto odwiedzić Rumunię.

Przewodnik częstochowski, cz.1 – zakola Warty


Częstochowa kojarzy się większości Polakom z Jasną Górą, pielgrzymkami, dewocjonaliami oraz dużą ilością kościołów. Złośliwe osoby wymienią jeszcze rymy częstochowskie, ale biorąc pod uwagę, że jest to blog geograficzny, a nie kącik literacki, pominę ten mało wygodny szczegół.   

Turyści przybywający do Częstochowy są święcie przekonani, że oprócz zabytków sakralnych nie ma tam niczego co mogłoby ich zainteresować. Jest to oczywiście kompletna bzdura! Jako rodowity częstochowianin zamierzam udowodnić, że Częstochowa jest bardzo atrakcyjnym turystycznie miastem.

Wpis ten jest pierwszą częścią ilustrowanego przewodnika po Częstochowie. Na początek przyjrzymy się Warcie, a konkretnie jej odcinkowi we wschodniej części miasta - dzielnice Zawodzie-Dąbie i Mirów. Warta płynie tam krętym korytem, tworząc liczne meandry - zakola. Jest to unikatowy i bardzo drogocenny przyrodniczo teren, który trzeba koniecznie chronić.

Warta jest tu bardzo wąska. Czasami trudno ją dostrzec zza gęstych szuwarów.

Cima Bocche, Cece i d’Asta

Coraz bardziej umacniam się w przekonaniu, że Alpy Fleimstalskie nas nie lubią. Za każdym razem, gdy je odwiedzamy coś jest nie tak. Mieliśmy nadzieję, że w końcu ulegnie to zmianie, jednak tradycji stało się zadość. Chodzi oczywiście o brzydką pogodę. Zaczęło się idealnie, ale skończyło jak zawsze.

Pomimo nie najlepszych warunków atmosferycznych postanowiliśmy kontynuować wyprawę, przecież czekały na nas jeszcze 3 grupy fleimstalskie do zwiedzenia! Rozpoczęliśmy od najmniejszej, czyli od Cima Bocche. Naszym celem było zdobycie jej najwyższego szczytu, od którego zresztą nazwę wzięła cała grupa – Cima Bocche (2745m n.p.m.). Chcieliśmy również przejść ferratę Via Gronton. Plan został wykonany, jednak ferrata pozostawiła duży niesmak! Tak naprawdę jest to zwykły szlak z gdzieniegdzie zamocowaną metalową liną. Oczywiście do jej przejścia nie potrzeba sprzętu. Warto wspomnieć, że na górze Cima Bocche znajduje się wiele zniszczonych rowów, okopów i schronów z okresu I wojny światowej. 

Piękny kocioł lodowcowy u podnóży Cima di Lusia (2492m n.p.m.). Na zboczu góry widać szlak, którym przyszliśmy.

Alpy Fleimstalskie - wielki come back

Po tygodniowym pobycie w Alpach Francuskich przenieśliśmy się do Włoch, w Alpy Fleimstalskie. Pasmo to odwiedziliśmy już dwa tygodnie wcześniej, jednak wizyty tamtej nie możemy zaliczyć do udanej, gdyż przez cały czas niemiłosiernie lało. Udało nam się wówczas zdobyć dwa niewysokie szczyty: Viezzenę - 2490m n.p.m. i Le Pezza - 2374m n.p.m. (wpis „Monte Viezzena”). Na szczęście drugi pobyt w tym paśmie był zdecydowanie bardziej udany.

Alpy Fleimstalskie leżą we Włoszech, w regionie Trydent - Górna Adyga. Według Włochów są one częścią Dolomitów, stąd ich włoska nazwa Dolomiti di Fiemme. Odmiennego zdania są Niemcy, którzy uważają, że Alpy Fleimstalskie to oddzielne pasmo (Fleimstaler Alpen).

 

Mastw Taillefer

Masyw górski we Francji wchodzący w skład Alp Delfinackich. Zbudowany ze skał metamorficznych i osadowych. Jego najwyższym szczytem jest oczywiście le Taillefer - 2857m. Inne ważne szczyty to: la Pyramide - 2839m i le Rocher du Lac - 2783m.

Masyw Taillefer najlepiej zwiedzać pozaszlakowo. Jest tam co prawda kilka szlaków, ale prowadzą one ............................... donikąd. Na spanie w schroniskach też się lepiej nie nastawiać. Zostaje namiot, lub ewentualnie schrony.

Dolina Vaunoire - tu rozpoczęliśmy i tu zakończyliśmy trekking.

Lauzière - strzeliste granie i zielone doliny

Galeria zdjęć z czerwcowo-lipcowego wypadu w Alpy. Tym razem celem wyprawy była Francja, a dokładnie Masyw Lauzière i Masyw Taillefer. Zacznę od tego pierwszego.

Masyw Lauzière jest częścią Alp Graickich. Jego strzeliste granie zbudowane są ze skał krystalicznych między innymi: granitów i gnejsów. Najwyższym szczytem masywu jest Grand Pic de la Lauzière - 2829m. Inne ważne szczyty to: Tour de la Flachère - 2776m, Le Gros Villan - 2746m, Aiguilles de la Balme - 2696m. 

Przełęcz Madeleine (Col de la Madeleine) - marzenie każdego kolarza. Ponad 20 razy przejeżdżał tędy wyścig Tour de France, dzięki czemu przełęcz zyskała miano kultowej.

Vajont – tragiczna historia najwyższej tamy świata


Lokalizacja
W 1956 roku, w Dolinie Vajont w Dolomitach (Włochy), ruszyła budowa najwyższej tamy świata. Miała ona osiągnąć rekordowe 264 metry wysokość! Inwestorem przedsięwzięcia została spółka SADE, będąca wówczas jedynym dostawcą energii elektrycznej w północno-wschodnich Włoszech.

Budowa zapory od początku budziła wielkie emocje wśród miejscowej ludność. Większość mieszkańców Doliny Vajont była jednak przychylna tej inwestycji. Uważali, że dzięki niej region zacznie się w końcu rozwijać - był to wówczas bardzo ubogi okręg rolniczy. Przy budowie zapory zatrudnienie znalazło wielu mężczyzn z okolicznych wiosek. Co uznano za dodatkowy plus.

Monte Viezzena

Cyrk związany z awarią samochodu nareszcie się skończył. Trwał prawie cały tydzień! Straciliśmy bardzo dużo czasu, dlatego po odebraniu samochodu z serwisu bezzwłocznie ruszyliśmy w utęsknione góry. Skierowaliśmy się w stronę Predazzo, do wioski Bellamonte. Wieś ta leży w Dolinie Val di Fiemme w Alpach Fleimstalskich. Góruje nad nią szczyt Monte Viezzena, wznoszący się na wysokość 2490 m n.p.m.

W Bellamonte znaleźliśmy przyzwoitą miejscówkę na nocleg. Znajdowała się ona w lesie, przy rozwidleniu szlaków. W miejscu tym stał drewniany stół z dwoma ławkami. Siedzisko było przykryte prowizorycznym dachem. Grzesiek z Magdą rozbili swój namiot obok „altanki”. Ja z Romkiem postanowiliśmy nie rozkładać namiotu i wykorzystać to co jest. Przez następne 3 noce Roman spał na stole, a ja na ławce.
 

Włoska robota

Po dniu spędzonym w Mediolanie udaliśmy się do Monzy. Celem naszej wycieczki było odzyskanie samochodu z serwisu. Całą drogę zastanawialiśmy się, dlaczego samochód przewieziono akurat tam, skoro zepsuł się w Mediolanie. Odległość między tymi dwoma miastami wynosi około 12 km! Czyżby w tak ogromnej metropolii jak Milan nie było żadnych serwisów samochodowych?

Ulica Via Vittorio Emanuele II

Draka w światowej stolicy mody

Miała być kolejna alpejska przygoda, a skończyło się na zwiedzaniu jednego z największych włoskich miast. Ta drastyczna zmiana planów spowodowana była usterką samochodu. Naszym celem były Alpy Francuskie, jednak los sprawił, że samochód odmówił posłuszeństwa w Mediolanie. Na szczęście Grzesiek - właściciel samochodu był ubezpieczony, dzięki czemu bezpłatnie zostaliśmy zaholowani do garażu (była niedziela i serwisy były nieczynne). Zapewniono nam również nocleg w trzygwiazdkowym hotelu w centrum miasta - pokój dwuosobowy kosztował 280€ za noc (wydatek ten pokrył ubezpieczyciel)! Luksus, którego nigdy bym nie doświadczył, gdyby nie awaria samochodu. 

Najbardziej charakterystyczny zabytek Mediolanu - Katedra Narodzin św. Marii

350 km nadmorskiej przygody

Wakacje tuż tuż, dlatego najwyższa pora rozejrzeć się za jakimś wyjazdem. Tym, którzy nie mają jeszcze żadnego wakacyjnego planu proponuję przeczytanie niniejszego wpisu. Może dzięki niemu wpadniecie na jakiś oryginalny pomysł. Post ten jest krótkim sprawozdaniem z mojego zeszłorocznego pobytu nad Bałtykiem. Nie będzie to historyjka o leżeniu plackiem i nic nie robieniu, tylko relacja z ciekawej wędrówki zrealizowanej za niewielkie pieniądze. Osoby lubiące chodzić oraz kochające polską przyrodę powinny zastanowić się nad zorganizowaniem podobnej przygody.

Zachód słońca nad portem w Świnoujściu

Ostatki majówki

Nasza przygoda w Alpach powoli dobiegała końca. Zobaczyliśmy wiele ciekawych miejsc, jednak wciąż było nam mało. Uzgodniliśmy, że droga powrotna nie będzie sprowadzała się wyłącznie do jazdy samochodem. Na naszej mapie zaznaczyliśmy kilka punktów, które postanowiliśmy jeszcze zobaczyć zanim wrócimy do Polski. Na początek odwiedziliśmy majestatyczne Dolomity. Zrobiliśmy sobie krótki trekking w jednym z niewysokich masywów - Odle di Èores (Aferer Geisler). Wędrówka w tych górach była męcząca, gdyż na stokach zalegała gruba warstwa śniegu (wędrowaliśmy stokiem północnym), w którym zapadaliśmy się po kolana. Można powiedzieć, że zaledwie uszczknęliśmy tych gór, a mimo to rzuciły na nas swój urok. Czuję, że wkrótce tam wrócę. 

Majestatyczne Dolomity

Podejrzani Włosi

Nasz pobyt we Włoszech ograniczył się do odwiedzenia jednej włoskiej prowincji graniczącej z Austrią. Oczywiście chodzi o Południowy Tyrol, zwany także Górną Adygą, lub po prostu Prowincją Bolzano. Osoby, które przebywają na tym obszarze muszą liczyć się z tym, że przypomina on bardziej Austrię niż Włochy. Zdecydowana większość mieszkańców Południowego Tyrolu mówi po niemiecku (dialekt niemieckiego). Niemieckie napisy można zobaczyć na znakach, tablicach informacyjnych, czy szyldach sklepów. Postępowanie niektórych mieszkańców prowincji także odbiega od typowo włoskiego zachowania. Skąd takie stwierdzenie? Otóż na własne oczy widzieliśmy pracujących ludzi, pomimo iż był 1 maj, czyli święto pracy (międzynarodowe święto)! Wiadomo nie od dziś, że prawdziwy Włoch w okresie świątecznym nie skalałby się żadną pracą. Da się to jednak wszystko wytłumaczyć w logiczny sposób.

 Południowy Tyrol

Trekking w Masywie Sesvenna

Okolice jeziora Lago di Resia (Reschensee) zrobiły na nas ogromne wrażenie, dlatego postanowiliśmy zostać tam dzień dłużej. Naszą uwagę przykuł łańcuch górski leżący na zachodnim brzegu jeziora. Jest to włoska część Masywu Sesvenna, który wchodzi w skład Alp Retyckich. W górach tych zaplanowaliśmy kilkugodzinną wędrówkę. Tym razem naszym celem nie było zdobycie żadnego konkretnego szczytu. Najzwyczajniej w świecie chcieliśmy pospacerować i nacieszyć oczy alpejskimi krajobrazami.

Masyw Sesvenna widziany z dna jeziora Reschensee.

UFO, mumia i wyschnięte jezioro

Po nieudanym wejściu na Hohe Munde nasze morale spadło, dlatego postanowiliśmy je podbudować. Zrobiliśmy sobie dzień wolnego i troszkę pozwiedzaliśmy. W pierwszej kolejności udaliśmy się do Doliny Ötztal (Tyrol, Austria). Dolina ta stanowi granicę pomiędzy Alpami Sztubajskimi na wschodzie, a Alpami Ötztalskimi na zachodzie. Odwiedziliśmy znany ośrodek turystyczny i narciarski – Sölden oraz jego przysiółek Hochgurgl. W Sölden znajduje się taras widokowy, z którego można podziwiać panoramę doliny, a jest co podziwiać, gdyż otaczają ją szczyty mające ponad 3 tys. metrów. Oprócz widoków zainteresowała nas również tablica informacyjna wywieszona na tarasie. Znajdował się na niej opis pewnego wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat.

Koniec Doliny Ötztal, widok z Hochgurgl na Obergurgl

Hohe Munde i pierwsze rozczarowanie

Wyprawę w Alpy rozpoczęliśmy od próby zdobycia Hohe Munde, czyli szczytu leżącego w paśmie Mieminger Kette (okolice Innsbrucka, Austria). Góra ta posiada dwa wierzchołki: Ostgipfel (Wschodni Szczyt) - 2592m n.p.m. i Westgipfel (Zachodni Szczyt) - 2662m n.p.m. Naszym celem było zdobycie niższego szczytu. Oczywiście z Ostgipfel można przejść granią na Westgipfel, jednak o tej porze roku jest to bardzo niebezpieczne. Osoby, które chcą wejść na Westgipfel od strony zachodniej muszą pamiętać, że znajduje się tam via ferrata (ubezpieczony szlak, wyposażony w: stalowe liny, drabinki, stopnie itp.), która prawdopodobnie w maju przykryta jest jeszcze grubą warstwą śniegu.

Hohe Munde w całej okazałości, źródło: http://www.gly.uga.edu/railsback/VFT/VFTHoheMunde.html

Majówka w Alpach

Weekend majowy to czas wzmożonych podróży, zarówno tych bliższych, jak i tych dalszych. Jedni wybierają się na majówkę np.: w Tatry, a inni decydują się na bardziej egzotyczne kierunki takie jak np.: Maroko. Moim zdaniem nie ma to jednak większego znaczenia, gdzie kto się wybiera. Liczy się przede wszystkim sama chęć wyjazdu oraz możliwość aktywnego spędzenia urlopu. W tym roku święta majowe wypadły w środku tygodnia, dzięki czemu biorąc zaledwie 3 dni urlopu można było mieć aż 9 dni wolnego! To wystarczająco dużo, aby wykombinować jakiś solidny wypad. 

Widok z Hohe Munde na Alpy Sztubajskie (Austria)

Stanowiska i przeloty

Miesiąc temu uczestniczyłem w kursie zimowej turystyki wysokogórskiej. Niestety zła pogoda spowodowała, że został on przerwany po zaledwie dwóch dniach. Drugą część szkolenia udało się dokończyć trzy tygodnie później w nowym miejscu. Tatry słowackie zamieniliśmy na Tatry polskie, a Zieloną Dolinę Kieżmarską na Gąsienicową Dolinę. Tym razem zajęcia przebiegły bezproblemowo, chociaż pogoda usilnie starała się to zmienić. 

Początkowo planowaliśmy nocować na Gąsienicowej Hali w Schronisku Murowaniec. Nic z tego jednak nie wyszło, gdyż schronisko pękało w szwach. Na domiar złego wprowadziło całkowity zakaz „waletowania” na podłodze. Nie przypuszczaliśmy, że o tej porze roku (końcówka kwietnia) w Tatrach będzie tak tłoczno. Oczywiście w zanadrzu mieliśmy przygotowaną zapasową opcję noclegu - Betlejemkę, czyli małą chatkę położoną niedaleko Murowańca. Ten niepozorny domek jest Centralnym Ośrodkiem Szkoleniowym Polskiego Związku Alpejskiego i pełni funkcję całorocznej bazy szkoleniowo - noclegowej dla taterników. W Betlejemce również panował ogromny ścisk, dlatego zakwaterowano nas na strychu.

Centralny Ośrodek Szkoleniowy PZA Betlejemka, 
źródło: www.pza.org.plszkoleniearticle.acsprint&id=136985

Największa tragedia lawinowa w Polsce

Większość Polaków, w tym i ja na pytanie: W jakich polskich górach zeszła największa lawina? – bez zastanowienia odpowiedziałaby: w Tatrach. Prawdopodobnie trochę się zdziwicie, ale jest to błędna odpowiedź. W społeczeństwie zakorzenił się stereotyp, że lawiny schodzą wyłącznie w górach wysokich. Rozumowanie takie jest bzdurą, gdyż w niższych górach lawiny stanowią również poważne zagrożenie. Przykładem są Karkonosze, w których 20 marca 1968 roku zeszła ogromna lawina. To właśnie wtedy, w Białym Jarze* rozegrała się największa tragedia w historii polskich gór. Spróbuję opowiedzieć Wam o tym wydarzeniu, chociaż nie będzie to łatwe, gdyż znalazłem wiele sprzecznych informacji na ten temat. 

*Biały Jar to wydłużone, półkoliste zagłębienie o stromych zboczach, podcinające północne stoki Równi pod Śnieżką.

Objazdówka po Polsce południowej i nie tylko


Tworząc Geociekawostki założyłem, że będzie to archiwum moich bieżących wyjazdów. Do wypadów sprzed 2012 roku miałem nie wracać. Koncepcja ta uległa jednak zmianie. Przejrzałem kilka folderów ze starymi zdjęciami i stwierdziłem, że niektóre są całkiem niezłe.

Na pierwszy ogień poszły zdjęcia z tzw. „objazdówki”, czyli dwutygodniowej  wycieczki krajoznawczej po Polsce południowej i Słowacji (2008 rok). Wycieczka ta, to tak naprawdę moje ćwiczenia terenowe, w których musiałem uczestniczyć, żeby zaliczyć drugi rok studiów (studiowałem geografię na UAMie).

Poranek w Tatrach

Lawinowe ABC w Tatrach Wysokich

Tatry Wysokie są najwyższą częścią Tatr, a tym samym całych Karpat. Decydujący wpływ na ich wygląd (rzeźba alpejska) miały liczne lodowce górskie, które występowały tam tysiące lat temu. Niestety w granicach Polski znajduje się jedynie 24% całkowitej powierzchni Tatr Wysokich, reszta leży na Słowacji. Nasi południowi sąsiedzi nikczemnie wykorzystali ten fakt. Wprowadzili „chore” prawo zgodnie, z którym na najwyższe szczyty można wejść jedynie z przewodnikiem. I tak chcąc zdobyć np.: Gerlach (2655m n.p.m.) trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu kilku stówek. Jeśli ktoś zdecyduje się na samodzielne zdobycie szczytu powinien spodziewać się wysokiej kary (oczywiście jeśli zostanie złapany).

Jastrzębia Turnia (2137m n.p.m).
Folwarska Grań i Rakuska Czuba (2038m n.p.m.).

Weekend w Górach Olbrzymich


Większość z Was zastanawia się zapewne - gdzie do licha leżą Góry Olbrzymie? Odpowiedź jest nadzwyczaj prosta - w Sudetach. Jest to jedno z najczęściej odwiedzanych pasm w Polsce. Swoją ogromną popularność zawdzięczają najwyższemu szczytowi wznoszącemu się na 1603m n.p.m. Dominuje on wyraźnie nad otaczającymi go wierzchołkami, przez co jest idealnym punktem widokowym.

Góry Olbrzymie to inaczej Karkonosze, a ich najwyższym szczytem jest legendarna Śnieżka. Współcześnie nie używa się już tego określenia - szkoda! Moim zdaniem powinniśmy kultywować tradycję, dlatego zachęcam do stosowania tej nazwy zamiennie z Karkonoszami.


Czy Macedonia jest rzeczywiście Macedonią?



W 1991 roku Macedonia odłączyła się od Jugosławii i proklamowała niepodległość. Utworzenie nowego państwa i nazwanie go Macedonią nie spodobało się Grecji. Dlaczego? Według Greków Macedonia jest tylko jedna i leży w północnej części Grecji.

W starożytności obszar ten był historycznym centrum antycznej Macedonii, która z kolei była greckim państwem. Starożytni Macedończycy byli Grekami wywodzącymi się z plemienia Dorów. Posługiwali się greką i wraz z Grekami współtworzyli kulturę hellenistyczną! Macedonia stała się prawdziwą potęgą za panowania Aleksandra Wielkiego (Macedońskiego).

Sir Paweł Edmund Strzelecki

Bezsprzecznie najwybitniejszy polski podróżnik i eksplorator. Okrzyknięty jednym z herosów XIX wieku. Jego nazwisko wymienia się wśród takich sław jak: Livingston (szkocki badacz i odkrywca Afryki), Scott (brytyjski badacz Antarktydy), czy Amundsen (norweski polarnik, pierwszy zdobywca bieguna południowego)

Paweł Edmund Strzelecki
Paweł Edmund Strzelecki urodził się w 1797 roku w małej podpoznańskiej wiosce. Już jako mały chłopiec śnił o dalekich podróżach. Swoich marzeń nie mógł jednak realizować przez długi czas, gdyż nie posiadał wystarczających funduszy nie pochodził z majętnej rodziny. Żeby poprawić swoją sytuację finansową wyjechał na wschód Polski. Zarządzał tam majątkiem księcia Franciszka Sapiehy. Zarobione pieniądze oszczędzał sumiennie na przyszłe wyprawy. W 1829 roku książę Sapieha zmarł. Strzelecki otrzymał w spadku jego gigantyczny majątek!